Pędził karetką udzielić pierwszej pomocy. Zatrzymał go policjant - "Mnie to nie interesuje"

Policja zatrzymała karetkę pogotowia, której kierowca miał nie ustąpić pierwszeństwa wchodzącej na przejście pieszej. W momencie kontroli ratownik spieszył się, by udzielić pomocy chorej kobiecie, która czekała na przyjazd ambulansu już od 20 minut. Ratownik twierdzi, że funkcjonariusze zachowali się nieetycznie. Ci z kolei tłumaczą, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a interwencja była zasadna.

Portal nowytydzień.pl opisał bardzo kontrowersyjną historię pana Pawła z Chełma. Jest on Ratownikiem medycznym i zarazem kierowcą karetki w Zespole Ratownictwa Medycznego w Krasnymstawie. Pełniąc służbę 22 marca miał on pewną nieprzyjemną przygodę — jadąc do potrzebującej pomocy kobiety, został zatrzymany przez policję. Wszystko przez nieustąpienie pierwszeństwa pieszej wchodzącej na przejście.

Pilna interwencja

Dokładnie o godz. 15.44 pan Paweł wyruszył razem z załogą do wezwania. Jak wspomina - "Dyspozytor przekazał nam, że od przyjęcia przez niego wezwania do wydania nam dyspozycji wyjazdu minęło już 15 minut, bo wszystkie karetki były zajęte. Należało się więc spieszyć". Zaledwie minutę później na ul. Mostowej w Krasnymstawie został zatrzymany przez policjantów w nieoznakowanym radiowozie. Jeden z nich przekazał, że powodem interwencji było nieustąpienie pierwszeństwa pieszej na przejściu znajdującym się na ul. 3 Maja. Jak jednak twierdzi ratownik, który notabene od 16 lat pracuje też jako egzaminator kandydatów na prawo jazdy, piesza nie znajdowała się jeszcze na przejściu i na nie nie wchodziła – "Piesza dochodziła do przejścia. Dodatkowo w tej sytuacji ocenę utrudniał fakt, iż bezpośrednio przed przejściem dla pieszych były zaparkowane jakieś samochody". 

Zobacz wideo

Nic nie pomogły tłumaczenia kierowcy, który podkreślił, że spieszy się do chorej kobiety, która na udzielenie jej pierwszej pomocy oczekuje na pomoc już ok.20 minut. Pan Paweł podał swoje dane i poprosił, by dalsze czynności dokończyć później, bo teraz liczy się każda minuta. Zapewnił także, że sam stawi się na komendzie. Co ciekawe, podczas wymiany zdań pomiędzy ratownikiem a policjantem zadzwonił dyspozytor pogotowia. Zapytał kierowcę, dlaczego karetka zatrzymała się i nie jedzie do potrzebującej.  Miał on nawet poprosić o rozmowę z funkcjonariuszem. Ten jednak nie miał zamiaru dojść do porozumienia, co miał wyrazić w dość dobitny sposób - "Mnie to nie interesuje, jeżeli pan odjedzie, będzie to potraktowane jako ucieczka z miejsca zatrzymania".

Jak wspomina ratownik - "Policjant mówił też do mnie, "Co, nie pasuje ci coś?", nakłaniał mnie do niezwłocznego podpisania mandatu, co miało „przyspieszyć czynności", by karetka mogła kontynuować wezwanie do pacjenta". Kierowca, kierując się dobrem pacjentki, postanowił przyjąć mandat. Przez zatrzymanie do chorej karetka dojechała dopiero 55 minut od wezwania. "Podaliśmy pani leki, chcieliśmy zabrać do szpitala, ale nie zgodziła się" - przekazał ratownik redakcji nowytydzień.pl. Zachowanie policjanta w opinii pana Pawła było „nieetyczne i niemoralne". Złożył więc skargę do komendanta krasnostawskiej policji nadkomisarza Szymona Mroczka.

Twarde prawo, ale prawo

Do sprawy odniosła się podkomisarz Jolanta Babicz, rzecznik krasnostawskiej policji. W wypowiedzi udzielonej nowytydzień.pl przekazała kluczową dla sprawy informację - w momencie popełnienia wykroczenia przez pana Pawła karetka nie poruszała się jako pojazd uprzywilejowany! Dowodem na to jest nagranie z radiowozu. Ratownik miał więc obowiązek stosowania się do wszystkich przepisów ruchu drogowego. "Odnosząc się do kwestii podnoszonych przez kierującego karetką, pragnę wskazać, że nie była to rutynowa kontrola drogowa, tylko reakcja na popełnienie bardzo poważnego wykroczenia drogowego. Kierujący, który powołuje się na to, że jest egzaminatorem kandydatów na prawa jazdy, powinien w szczególności mieć świadomość zagrożenia, jakie spowodował i jakie mogło mieć one konsekwencje. Wobec zaistniałej sytuacji policjanci nie mieli innej możliwości jak zareagować stanowczo na łamanie prawa. Ten pan nie stoi ponad prawem" – przekazała Babicz.

Podkomisarz dodała, że kierowca karetki powinien lepiej zdawać sobie sprawę z tego, że łamanie przepisów może doprowadzić do zatrzymania i kontroli, co naturalnie poskutkuje wydłużeniem się czasu dojazdu do pacjenta:

Szczególnie, iż jechał oznakowaną karetką pogotowia, reprezentując tym samym zawód zaufania społecznego. Wyrażam głębokie zdziwienie zachowaniem kierowcy karetki, który obecnie podważa fakt popełnienia wykroczenia, pomimo tego, iż przyjął mandat, a ponadto w jednostce policji został mu okazany film ze zdarzenia, na którym wyraźnie widać jak piesi wchodzący na przejście są zmuszeni do zatrzymania się z powodu jadącej karetki. W takiej sytuacji przeprowadzenie kontroli drogowej nie mogło zostać odłożone „na później", co wynika z obowiązujących przepisów

W kwestii skargi na zachowanie policjantów funkcjonariuszka przekazała, że obecnie jest ona wyjaśniana w ramach prowadzonego postępowania skargowego. "Do kwestii przebiegu kontroli drogowej będzie można odnieść się dopiero po jego zakończeniu" – podsumowuje rzeczniczka.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.