Dwie litery droższe od Bugatti Divo. Tablica z napisem "P7" wylicytowana za 63,5 mln zł

Bugatti Divo ze zdjęcia kosztuje prawie 19 mln zł i to bez podatku. To sporo? Być może i tak. Tyle że za tą kwotę kupujący otrzymuje cały supersamochód. W Dubaju natomiast ktoś właśnie zapłacił 63,5 mln zł za samą tablicę rejestracyjną...

Więcej ciekawostek związanych z motoryzacją znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Myślicie, że opłata wynosząca 1000 zł za indywidualny numer rejestracyjny w Polsce jest wysoka? Spójrzcie zatem na oznaczenie wylicytowane w Dubaju. Kupujący zapłacił za ten kawałek metalu równe 55 milionów dirhemów, czyli jakieś 15 mln dolarów. To oznacza, że każdy znak na tablicy kosztował dokładnie 7,5 mln dolarów! Za astronomiczną kwotę 63,5 mln zł w Polsce dałoby się kupić aż 63,5 tys. indywidualnych numerów rejestracyjnych. To oznacza, że przez jakieś dwa miesiące wszystkie fabrycznie nowe pojazdy sprzedane w naszym kraju, mogłyby dostawać wymyślony przez właściciela wzór oznaczenia.

Zobacz wideo To nie USA, to autostrada A4. Pościg za kierowcą, który ukradł alkohol. I nie tylko pił

Pieniądze ze sprzedaży tablicy z napisem "P7" na cele charytatywne

Zbędna rozrzutność powiecie? Być może i tak. W końcu to tylko kawałek blachy, na którym zapisane zostały dwa znaki. Dwa znaki, których kierując samochodem i tak przecież nie widzicie. A do tego, które nie mają mistycznego czy też magicznego znaczenia. Tyle że w tym przypadku nie do końca chodziło o próżność nabywcy. Bo będzie się on mógł pochwalić nie tylko najdroższym numerem rejestracyjnym na świecie. Będzie mógł także powiedzieć, że w ten sposób okazał się niezwykle szczodry. Pieniądze uzyskane z licytacji numeru podczas Emirates Auction zostaną bowiem przekazane na cele charytatywne.

 

15 mln dolarów uzyskanych ze sprzedaży tablicy rejestracyjnej z napisem "P7" zostanie przekazanych organizacji charytatywnej zajmującej się pomocą żywnościową. Fundacja została założona i jest kierowana przez szejka Mohammeda bin Rashida, władcę Dubaju. Zastanawiacie się, kto zapłacił potężną kwotę za tablicę rejestracyjną? My również. Niestety na rozmyśleniach i stawianiu kolejnych typów dywagacje się zakończą. Nabywca podczas licytacji zaznaczył, że chce pozostać anonimowy.

Dubajska tablica za 15 mln dolarów najdroższa? Nie do końca...

15 mln dolarów osiągnięte za oznaczenie rejestracyjne w Dubaju stanowi nowy rekord świata. Wynik został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Ale przecież dubajska tablica wcale najdroższą na świecie nie jest. Bezapelacyjny rekord (tyle że być może nie był zarejestrowany w księdze) należy do oznaczenia, które zostało sprzedane w Kalifornii. Za dwuliterowy napis "MM" szczęśliwy nabywca wyłożył dokładnie 26 mln dolarów. To jakieś 110 mln zł! Numerem dwa na liście jest oznaczenie sprzedane w Nowym Jorku. Kupujący zapłacił 20 mln dolarów za blachę z napisem... "Nowy Jork". Oznaczenie zostało wyrobione przez rodzinę Halter jeszcze w latach 70. XX wieku.

Wniosek? Oznaczenie z napisem "P7" sprzedane w Dubaju chciałoby być najdroższą tablicą rejestracyjną. De facto jest prawie o połowę tańsze od napisu "MM" sprzedanego w Kalifornii. Do rekordu sporo mu zatem brakuje.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.