Szeryf z BMW M3 z A-jedynki z wyrokiem. Sędzia był bardziej surowy niż policjanci

Niebieskie BMW M3 jest autem marzeń? Być może i tak. Tyle że nie z koszmarnym kierowcą za kółkiem. Chociaż agresor z M-trójki, który został zarejestrowany na A-jedynce, szybko prowadzić samochodu nie będzie. A i jeszcze musi opłacić grzywnę.

O przypadkach drastycznego łamania przepisów przez kierowców opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Aktualny wyrok zaczyna się od sytuacji, do której doszło w lipcu zeszłego roku. To wtedy na autostradzie A1 w okolicach Łodzi zarejestrowany został kierowca BMW M3, a właściwie to jego agresywne zachowanie. Szeryf z BMW przykleił się do zderzaka samochodu jadącego lewym pasem. Gdy ten po zakończeniu wyprzedzania wrócił na prawy pas, kierowca BMW wyprzedził go, zajechał drogę i zwolnił do 60 km/h. A to cały czas nie koniec...

Zobacz wideo Kierowca BMW nazbierał 20 pkt. karnych w 7 sekund. Grozi mu jeszcze 30 tys. mandatu!

Kierowca M3 został nagrany. Nagranie trafiło na policję i do sądu

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że kierujący M-trójką jechał z niską prędkością przez dłuższy czas, jednocześnie uniemożliwiając blokowanemu pojazdowi wyprzedzenie. Po jakimś czasie próbował nawet zmusić kierującego do zatrzymania się na pasie awaryjnym. A do tego cały czas krzyczał przez otwarte okno, mrugał światłami i zachowywał się agresywnie. Ostatecznie szeryf z BMW odpuścił. Nagranie jednak pozostało. Pasażer blokowanego pojazdu przesłał film na policyjną skrzynkę. A funkcjonariusze postanowili skierować sprawę do sądu. I to pomimo głupich tłumaczeń kierowcy BMW.

Ponoć zachowanie kierującego BMW M3 wynikało z faktu, że w przeszłości spotkały go przykre doświadczenia z powodu utrwalania jego wizerunku. W związku z tym chciał, żeby pasażer z drugiego samochodu zaprzestał nagrywania. Tak mówił w czasie zeznań na komendzie. Musimy przyznać, że bardzo wrażliwy był ten agresor.

Wyrok dla kierowcy M3 to 8 miesięcy bez prawka i 10 tys. zł grzywny

Policjanci, kierując sprawę do sądu, wnioskowali o 5 tys. zł grzywny i półroczny zakaz prowadzenia pojazdów dla kierowcy BMW. Sąd nie zgodził się jednak z tym stanowiskiem. Postanowił ukarać sprawcę zdarzenia zdecydowanie surowiej. Kierujący dostał 10 tys. zł grzywny i musi wpłacić 1,1 tys. zł tytułem kosztów postępowania. Poza tym aż na 8 miesięcy pożegna się z prowadzeniem niebieskiego M3 (i każdego innego pojazdu zresztą). Tyle dokładnie ma obowiązywać zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok nie jest jednak prawomocny. Właściciel BMW ma zatem jeszcze możliwość odwołania się od niego.

Sąd Rejonowy w Kutnie zdecydował się na wlepienie bardziej surowej kary. Powód? Chodzi o skalę zachowania kierującego BMW. Ten podczas kilkuminutowego przejazdu popełnił szereg wykroczeń. W ocenie sądu i według informacji uzyskanych przez Auto Świat prowadzący m.in. spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla kierującej oraz pasażera innego samochodu, nie ustąpił pierwszeństwa podczas zmiany pasa ruchu i wykonał gwałtowne hamowanie przed pojazdem jadącym za nim, ponadto kontynuując jazdę, nie zachował minimalnego odstępu między pojazdem, którym kieruje, a pojazdem jadącym za nim w tym samym kierunku, nie zastosował się do znaku P-7b linia krawędziowa ciągła, znaku P-8b strzałka kierunkowa do skręcania oraz do znaku P-21 powierzchnia wyłączona.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.