Tajemnicze czujniki przy słupku. Co to jest?

Kierowca "młodszej daty" wsiadając do auta z przełomu XX i XXI wieku może się nieco zdziwić. Zauważy w jego wnętrzu bowiem dziwnie wyglądające czujniki przy przedniej szybie. Co on robią, jak działają i czemu tak właściwie prawie zniknęły z rynku? Sprawdźmy.

Kolejne ciekawostki dotyczące motoryzacji znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Tajemniczy czujnik przy szybie przypomina trochę słuchawki, które kiedyś były dodawane do telefonów komórkowych. Ma niewielkich rozmiarów obudowę, otwór i siateczkę. Do czego służy ten przedmiot i czemu jest umieszczony przy przedniej szybie? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w jego specyfikacji technicznej i zasadzie działania.

Zobacz wideo Pościg policji za kierowcą pod wpływem narkotyków. Uciekał jadąc pod prąd!

Czym są tajemnicze czujniki przy słupku?

Tajemnicze czujniki przy słupku to nic innego czujnik ultradźwiękowy pokładowego alarmu. Łączy się bezpośrednio z centralką systemu zabezpieczającego pojazd i stanowi de facto jej oczy. Obserwuje, co dzieje się w kabinie pasażerskiej w czasie, w którym alarm jest uzbrojony. Gdy odbierze informację mówiącą o tym, że ktoś dostał się do kabiny pasażerskiej, przekaże sygnał do centralki, a ta uruchomi syrenę alarmową oraz światła awaryjne. W ten sposób może się udać, odstraszyć złodzieja.

Jak działają czujniki ultradźwiękowe montowane przy szybie w aucie?

Zasada działania czujników ultradźwiękowych jest prosta. Te wykrywają ruch w kabinie pojazdu za sprawą emitowania fali dźwiękowej. Mowa oczywiście o dźwiękach o bardzo wysokiej częstotliwości. Jest ona na tyle wysoka, że staje się niesłyszalna dla ludzkiego ucha. Dlatego działanie czujnika bardziej przypomina sonar łodzi podwodnej albo echolokację stosowaną przez nietoperze.

Czujniki ultradźwiękowe alarmu to bardzo proste urządzenia. To z kolei przekłada się na ich cenę. Pojedyncze kosztuje od kilku do nieco ponad 20 zł. Co jednak niezwykle ważne, pomimo swojej prostoty, sondy takie okazują się dość precyzyjne. Choć pewnie wszyscy pamiętają z lat 90. XX wieku opowieści mówiące o alarmie wyjącym w sytuacji, w której w kabinie pasażerskiej samochodu zamknięta zostanie np. mucha.

Tajemnicze czujniki przy słupku spotyka się coraz rzadziej

Czujniki ultradźwiękowe stanowiły koloryt lat 90. XX wieku i początku nowego millenium. Dziś są spotykane przede wszystkim w pojazdach z tamtych właśnie lat. Czemu zostały wyparte z rynku? Chodziło prawdopodobnie o problemy związane z ich montowaniem. Umieszczenie czujki ultradźwiękowej na podsufitce daje jej właściwy ogląd kabiny pasażerskiej, niestety wymaga rozebrania sporej części wnętrza. Pod materiałami wykończeniowymi należy bowiem ukryć przewody poprowadzone do centralki alarmu. Dlatego dziś dużo częściej stosuje się inne rozwiązania. Popularne są:

  • czujniki ruchu – reagują na wszelkiego rodzaju ruch w pojeździe, jak i ruch nadwozia (np. związany z tym, że ktoś próbuje wstawić pojazd na lawetę, ewentualnie podnosi go w celu kradzieży kół).
  • czujniki obwodowe – zamknięty pojazd stanowi obwód. Jego przerwanie oznacza wszczęcie alarmu.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.