Nie kierunkowskazy, a znak A-7 jest największą pułapką na rondzie. A raczej jego brak

Największy dylemat na rondzie zdaniem większości kierowców dotyczy kwestii kierunkowskazów. To jednak poważny błąd. Bo prawdziwą pułapkę stanowi znak A-7, a właściwie to jego brak. On zmienia wszystko.

O przepisach drogowych i zasadach ruchu szerzej opowiadamy również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Rondo cały czas budzi wiele kontrowersji wśród kierowców w Polsce. Ci nie zawsze wiedzą jak prawidłowo używać kierunkowskazów, którym pasem jechać czy jak opuszczać skrzyżowanie. I choć te zagadnienia mogą wydawać się kluczowe, jest jeszcze jedno, które ma nawet większe znaczenie. Tyle że nie jest mocno analizowane przez kierowców.

Zobacz wideo 21-latek jadąc BMW, przeciął rondo i uderzył w tył forda

Co zmienia znak A-7 ustawiony przed rondem?

O czym konkretnie mówmy? Chodzi o znak A-7 "Ustąp pierwszeństwa" ustawiony przed wjazdem na rondo. Tablica ta reguluje pierwszeństwo. Za jej sprawą jako pierwsze pojadą wszystkie te pojazdy, które poruszają się po skrzyżowaniu. Te wjeżdżające muszą ustąpić im pierwszeństwa. Czy ustawienie znaku A-7 przed rondem jest konieczne? Tak właściwie to nie. To standard, ale przede wszystkim w Polsce. W Niemczech, Francji czy Hiszpanii tak nagminnie tablic się nie stawia. Tylko warto pamiętać o tym, że brak znaku A-7 zmienia zasady ruchu i to dość mocno.

Znaku A-7 nie ma np. przed paryskim rondem przy Łuku Triumfalnym. A rondo to ma 8 pasów ruchu, łączy w sumie aż 12 ulic, a do tego każdego dnia przejeżdża przez nie nawet 50 tys. pojazdów!

Rondo bez znaku A-7 to skrzyżowanie równorzędne. Pamiętaj!

Rondo to nic innego jak skrzyżowanie o ruchu okrężnym. O jeździe dookoła wyspy mówi m.in. definicja znaku A-8. A to sprawia, że gdyby drogowcy nie ustawili tablicy A-7 przed skrzyżowaniem, ruch regulowałaby zasada prawej dłoni – w takim przypadku skrzyżowanie stałoby się skrzyżowaniem równorzędnym. W efekcie pierwszeństwo mieliby wszyscy ci, którzy wjeżdżają na rondo. Pojazdy objeżdżające wyspę miałyby je bowiem po prawej stronie.

Nawet w Polsce trafiają się ronda bez znaku A-7. Nie jedź na pamięć

Pewnie w tym punkcie sobie pomyślicie, że brak znaku A-7 to burżuazyjny wynalazek zepsutego zachodu. Bo przecież w Polsce takich rond nie ma. I tu błąd! Zdarzają się. Czasami brak tablicy ustąp pierwszeństwa wynika z zapominalstwa drogowców, a czasami celowego działania. Wniosek jest jednak jeden. Nigdy i pod żadnym pozorem – w szczególności na drodze, której nie znacie – nie jedźcie automatycznie. Widząc skrzyżowanie o ruchu okrężnym, nie zakładajcie że pierwszeństwo zawsze ma pojazd jadący wokoło wyspy. Sprawdźcie obecność znaków (a właściwie to brak znaku A-7 przed wjazdem) i to do nich dostosujcie swoje zachowanie drogowe. Bo w przeciwnym razie możecie narobić sobie poważnych problemów.

Jeżeli nie zauważycie braku znaku A-7, wymusicie podczas jazdy po rondzie pierwszeństwo i dojdzie do kolizji, po zatrzymaniu auta od razu złapcie się za portfel! Pierwszym kosztem będzie potencjalny mandat – gdy na miejscu zdarzenia pojawi się policja. Ten wyniesienie co najmniej 1100 zł i 10 punktów karnych. Poza tym stracicie zniżki na OC, a więc czeka was wyższa składka za ubezpieczenie i zapłacicie za naprawę własnego auta – albo również stracicie zniżki na AC.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.