Czy wciąż można śledzić ruchy wojsk na Google Maps? Sprawdziliśmy i jesteśmy zaskoczeni

Wojna zaskoczyła wszystkich. Nawet programistów Google`a. Okazało się bowiem, że stworzony przez nich program nawigacyjny, pozwala śledzić ruchy wojsk w Ukrainie. Czy ta funkcja Google Maps cały czas działa? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Więcej ciekawostek związanych z aplikacjami dla kierowców publikujemy również w tekstach w serwisie Gazeta.pl.

Nowoczesne zdobycze techniki gwarantują wygodę codziennego użytkowania. Mapy Google są w stanie doprowadzić kierującego pod dowolny adres i wskazać optymalną trasę. Rozwiązanie było jednak projektowane głównie pod kątem czasów pokoju. Podczas wojny ujawnia dodatkową funkcjonalność. Co najlepiej udowodniła sytuacja w Ukrainie.

Zobacz wideo Nawet Google czasami się myli. Największe wpadki internetowego giganta

Śledzenie ruchów wojsk w Ukrainie? Schemat dziecinnie prosty

Za sprawą Google Maps można było sprawdzić intensywność oraz kierunek przemieszczania się wojsk w rejonach dotkniętych walkami. Wystarczyło uruchomić aplikację i włączyć warstwę pokazującą aktualne natężenie ruchu. Potem uważnie je obserwować i wyciągać logiczne wnioski. Za nieoczekiwanym zastosowaniem map googlowskich stoi prosty mechanizm. Każdy telefon z systemem Android oraz iPhone z zainstalowanymi mapami Google standardowo udostępnia dane na temat aktualnej lokalizacji. Także telefony posiadane przez wojskowych i użytkowane na terenie prowadzenia działań wojennych.

Ruchy rosyjskich wojsk w Ukrainie można było śledzić. Można BYŁO!

W tym punkcie kluczowe stają się tak naprawdę trzy rzeczy. Mowa o:

  1. Samej analizie map. Natężenie i prędkość ruchu jest zobrazowane odpowiednimi kolorami od zielonego po ciemnoczerwony. Po wyeliminowaniu oczywistych danych, takich jak korki na przejściach granicznych, rejonach robót drogowych (algorytmy Google je wykrywają i oznaczają) oraz obwodnicach aglomeracji, łatwiej wyłowić wszelkie anomalie, a więc ruchy wojsk w tym przypadku.
  2. Dlaczego dowódcy nie rozkazali żołnierzom wyłączenia tej funkcji, skoro jest taka techniczna możliwość? To byłoby w praktyce niewykonalne i zbyt czasochłonne. W ciągłym użytku jest zbyt duża liczba smartfonów. Technologia stała się tak powszechna, że trudno ją kontrolować.
  3. Po trzecie nie bez przyczyny mówimy o tym, że "można BYŁO sprawdzić". Już nie można. Mapa całej Ukrainy jest pusta. Nie pokazuje żadnych informacji o natężeniu ruchu. I to też łatwo wyjaśnić.

Google wyłączyło funkcję śledzenia ruchu na żywo w całej Ukrainie

Specjaliści Google dość szybko zorientowali się, że za pomocą aplikacji nawigacyjnej wojska mogą śledzić swoje ruchy, ale też obserwować zachowania ludności cywilnej. Gigant podjął zatem decyzję o wyłączeniu funkcji śledzenia ruchu na żywo w całej Ukrainie. Tak, w ten sposób wykasowane zostały cenne i przede wszystkim darmowe informacje wywiadowcze. Tyle że cel takiego działania jest ważniejszy. Chodzi o bezpieczeństwo – zarówno działań ukraińskich, jak i ukraińskiej ludności cywilnej.

Decyzja Google była konsultowana z władzami Ukrainy. Nie jest jednak wykluczone, że dostęp do danych nadal mają np. wojskowi ukraińscy. Takie podejście byłoby mocno sensowne i mogłoby stanowić uzupełnienie ważnych danych wywiadowczych na froncie.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.