Skarbówka z Zakopanego licytuje "za grosze" supersamochód. Chętnych brak

Każdy Polak marzy o życiowej okazji cenowej. A gdy taka się trafi... nikt nie chce z niej skorzystać. Tak jest z Bentley`em sprzedawanym przez zakopiańską skarbówkę. Auto kosztuje obecnie 100 tys. zł. Chętnych na zakup jednak nie ma.

Więcej ciekawostek z polskiego świata motoryzacji publikujemy w tekstach w serwisie Gazeta.pl.

Każdy fan motoryzacji choć raz w życiu musiał pomyśleć o tym, że chciałby mieć na własność supersamochód. I tak się składa, że... taka okazja się właśnie zdarzyła. Co ważne, słowo okazja nie pojawia się tu na wyrost. Bo mówimy o Bentley`u Continental GT, który można kupić za symboliczne 100 tys. zł. To kwota, która dziś nie starczy kupującemu nawet na nowego Volkswagena Golfa. Ba, za tą sumę często nie da się kupić kawalerki w mniejszym mieście. Mówienie o symbolicznej wartości jest zatem jak najbardziej trafne.

Zobacz wideo Patrzyła w telefon i weszła pod jadący tramwaj... cudem przeżyła

Bentley Continental GT za 100 tys. zł. Prawie za darmo, a i tak za drogo

Tak, Bentley nie jest najmłodszy. To model z rocznika 2008. Tyle że coupe posiada nie tylko klasycznie brytyjskie kształty, ale jest też napędzane rasowym, 6-litrowym, podwójnie doładowanym silnikiem W12. Moc? Ta sięga 560 koni mechanicznych. Taki opis brzmi jak marzenie. I jak marzenie brzmi również cena. Jak już wspominaliśmy, dziś za model trzeba zapłacić dokładnie 101 tys. zł. Na rynku wtórnym w tym roczniku nie ma Bentley`a, który byłby tańszy niż 190 tys. zł.

To okazja jedna na milion. Czemu zatem jeszcze o tym samochodzie piszemy i czemu jeszcze się nie sprzedał? No właśnie tego nie rozumiemy. Nie rozumieją tego również urzędnicy z zakopiańskiej skarbówki. Tym bardziej że sprawa najpierw licytacji, a teraz zakupu z wolnej stopy, ciągnie się od kilku miesięcy. Pełną sekwencję wydarzeń w tym przypadku opisuje redakcja serwisu Onet.pl. Bo samochód po odebraniu biznesmenowi z Kościeliska, najpierw został wyceniony przez rzeczoznawcę na 235 tys. zł, a później trafił na licytację. Kwota wywoławcza wynosiła 3/4 oszacowanej wartości.

Czemu nikt nie chce zakopiańskiego Bentley`a?

Pierwsza licytacja zakończyła się fiaskiem. Kolejna, startująca od 1/2 ceny oszacowania, również. Dziś Urząd Skarbowy w Zakopanem czasami odbiera telefony z pytaniem o to auto. Te są jednak mocno niezobowiązujące. Czemu nikt w Polsce nie chce spełnić motoryzacyjnego marzenia za zaledwie 100 tys. zł? Problem może dotyczyć dwóch kwestii.

  • Kierowcy mogą się bać rocznika Bentley`a i jego ewentualnej awaryjności. Części z pewnością nie będą tanie. A do tego może się pojawić problem ze znalezieniem mechanika, który zna konstrukcję tego auta. Luksusowy Mercedes to coś innego niż niszowy Bentley.
  • Przerażająco z pewnością brzmi również spalanie 6-litrowego silnika W12. Może zatem LPG? Gaz w takim aucie to wstyd. Poza tym montaż instalacji też z pewnością nie będzie tani.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.