Orlen odkrył jeden prosty sposób. Pyk. I ma 100 nowych stacji. Inni go nienawidzą

Orlen jednym ruchem zyskał 100 dodatkowych stacji paliwowych. Posunięcie nazwiecie dziejowym? Być może. Jednak wyłącznie dlatego, że nie poznaliście całego tła wydarzenia. Orzeł nie wstaje z kolan. On strzela sobie w kolano.

Więcej ciekawostek z polskiego rynku paliw znajdziesz również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

W spotach radiowych można usłyszeć, że Orlen przeprowadza właśnie najważniejszą w historii polskiego sektora energetycznego transakcję. I to właśnie na jej mocy portfolio PKN wzbogaci się o 100 nowych stacji paliwowych. Te dwie informacje na pierwszy rzut oka brzmią wyśmienicie. Nasz rodowity orzeł, najważniejsza firma z krajowym kapitałem, działa wyjątkowo prężnie. Kto zatem wie, może już niedługo rzeczywiście zagrozi światowym gigantom?

Zobacz wideo Stawka vat do góry, ceny paliw bez zmian. "Przepłacaliśmy od jesieni"

Oczywiście powyższe pytanie jest jedynie prowokacją i trochę propagandowym skowytem. Bo z informacją o 100 stacjach więcej otrzymanych w wyniku jednego podpisu, jest trochę jak z anegdotą o szklance częściowo zalanej wodą. Jedni widzą ją do połowy pełną, a inni do połowy pustą.

Rozbiór Lotosu trwa. 100 stacji dla Orlenu. 417 dla węgierskiej firmy...

Sieć detaliczna Grupy Orlen w roku 2022 miała około 2900 stacji benzynowych. Dodatkowe 100 punktów oznacza, że siatka rozszerzyła się do 3000 punktów. To bez wątpienia informacja dobra. Nieco gorsza niestety jest taka, że otrzymanie 100 stacji to wynik wchłonięcia Lotosu. Tyle że aby to stało się możliwe, część aktywów firmy trzeba było sprzedać. Część, a w tym 400 kolejnych stacji benzynowych. 80 proc. sieci detalicznej przejmie tym samym węgierska Grupa MOL.

Władze Orlenu pewnie nazwą sytuację potężnym sukcesem. Wstajemy właśnie z kolan i tworzymy energetycznego giganta. Gdyby jednak te same osoby trafiły do opcji opozycyjnej, pewnie zaczęłyby krzyczeć o dzikiej prywatyzacji i wyprzedawaniu polskiego majątku za grosze. I rzeczywiście o groszach spokojnie można mówić, bo za dokładnie 417 stacji, MOL zapłaci 610 mln dolarów. Po dzisiejszym kursie daje to kwotę na poziomie 2,6 mld zł, czyli dokładnie 6,3 mln zł za stację.

MOL przepłacił za stacje? Może, ale Orlen też

Kwota brzmi nieźle? Bez dogłębnej analizy być może i tak. W końcu budowa nowego punktu stanowi wydatek na poziomie 3 mln zł. Tyle że Lotos, a właściwie teraz to już Orlen, interesu nie zrobi. Po pierwsze odda punkty z wyrobioną renomą i często stałą grupą klientów. MOL nie będzie zatem inwestował w "rozkręcenie" biznesu. Po drugie, na mocy umowy polska strona musi jednocześnie kupić od MOL za 229 mln euro 185 stacji benzynowych na Węgrzech i Słowacji. To oznacza że przepłaci za każdy punkt prawie tak samo, jak Węgrzy. Cena jednostkowa sięgnie bowiem 5,8 mln zł.

Po trzecie za sprawą transakcji, węgierski koncern będzie miał w Polsce w sumie prawie 2,4 tys. stacji paliwowych. W efekcie stanie się trzecim największym graczem na rynku detalicznej sprzedaży paliw w naszym kraju. W skrócie Orlen sam hoduje sobie groźnego konkurenta. To rzeczywiście brzmi jak interes i transakcja stulecia...

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.