Rządowa delegacja zatrzymana na granicy. Jechali kradzionym samochodem

Mołdawska straż graniczna zatrzymała samochód prowadzony przez prezesa rumuńskiego urzędu ds. cyfryzacji. Okazało się, że auto figuruje na międzynarodowej liście kradzionych pojazdów. To już kolejny taki przypadek w ostatnich latach.

Mołdawska policja zatrzymała służbowy samochód prezesa rumuńskiego urzędu ds. cyfryzacji (ADR). Jak poinformowała agencja MTI, pojazd figurował ze statusem "skradziony" w międzynarodowych rejestrach. To już czwarty przypadek w ostatnich latach, kiedy przedstawiciele publicznej instytucji z Rumunii korzystali ze skradzionego pojazdu.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Dragos Vlad wybrał się do Mołdawii jako członek delegacji rumuńskiego ministra telekomunikacji. Tuż po przekroczeniu granicy mołdawska policja poinformowała, że jego samochód jest poszukiwany przez włoskie służby.

Zobacz wideo

Prezes urzędu oraz poprzedni właściciele pojazdu nie mieli świadomości, że samochód jest od dawna na celowniku służb mundurowych. Policja wraz ze strażą graniczną pozwoliły na kontynuację podróży, ale w międzyczasie stan prawny samochodu był sprawdzany w porozumieniu z włoskimi władzami. Po zakończeniu oficjalnych negocjacji konsulat rumuński w Kiszyniowie poinformował go, że pojazd zostanie skonfiskowany.

Co ciekawe, od 2010 roku samochód był kilkukrotnie przerejestrowywany. Auto trafiło w ręce rumuńskich organów podatkowych w 2017 roku w drodze konfiskaty. Samochód po drodze trafiał do różnych resortów, ale ostatecznie trafił do Ministerstwa Telekomunikacji, a w 2020 roku zaczął z niego korzystać podległy ministerstwu organ ds. cyfryzacji oraz jego pracownicy.

Zdaniem prezesa rumuńskiego urzędu, takich sytuacji można było uniknąć poprzez połączenie unijnych baz danych. Tym bardziej, że są ku temu techniczne i prawne przesłanki, żeby zrealizować takie zadanie bez większych przeszkód.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.