To nie samochód, to auto-bąbelek. Microlino, czyli nowe i zarazem elektryczne wcielenie Isetty

Marka Microlino próbuje przywrócić Szwajcarię na motoryzacyjną mapę świata. Pomóc ma w tym ich elektryczny pojazd, którego designerzy czerpali pełnymi garściami z kultowego BMW Isetta.

Za projektem stoją bracia Oliver i Merlin Ouboter. To oni pokusili się wprowadzić na rynek współczesne wcielenie ikonicznej Isetty. Ich wizja polegała na stworzeniu alternatywy dla konwencjonalnych samochodów. "Microlino robi to znacznie lepiej niż rowery – jest chroniony przed warunkami atmosferycznymi, ma miejsce na ładunek, a dwie osoby mogą siedzieć obok siebie" – przekazał agencji Reuters Oliver Ouboter. Jak można wyczytać na stronie producenta — to nie samochód, a elektryczne, "bąbelkowe" auto.

Microlino napędzane jest elektrycznym silnikiem o mocy 17 KM oraz 89 Nm momentu obrotowego. Dostępny jest z baterią w trzech wersjach pojemności - 6, 10,5 oraz 14 kWh - które pozwalają na przejechanie na jednym ładowaniu dystansu kolejno 95, 175 i 230 km. Jak można było się spodziewać, pojazd nie służy do połykania kilometrów, ale sprawnego przemieszczania się po ulicach wielkich miast. Świadczyć mogą o tym długość nadwozia, wynosząca zaledwie 2,5 m, oraz prędkość maksymalna na poziomie 90 km/h. Jeżeli już przy osiągach jesteśmy, można nadmienić, że sprint od 0 do 50 km/h zajmuje szwajcarskiemu bąbelkowi 5 sek. Dla typowo miejskiego wozidełka jest to rezultat w pełni zadowalający.

Mimo że Isetta była trójkołowcem, konstruktorzy zrezygnowali z tego rozwiązania, decydują się na czterokołowy układ. Jednak nawiązań do historycznego wzorca jest tutaj zupełnie pod dostatkiem. Wystarczy wspomnieć o przednich, odstających od nadwozia reflektorach (co ciekawe, połączonych z lusterkami), czy charakterystycznych przednich "wrotach". Dodano wyświetlacz zegarów, a także malutki dotykowy ekran do obsługi multimediów, a kierownica zamiast w drzwiach, jest już zamontowana na stałe w centralnej części pojazdu. Całość prezentuje się minimalistycznie, ale gustownie.

MicrolinoMicrolino Fot. Microlino

Przy okazji autko jest również ekologiczne. Dzięki niewielkim rozmiarom (długość 2519 mm, szerokość 1473 mm i wysokość 1501 mm) przy produkcji zużywa się zdecydowanie mniej materiałów. Tym samym Microlino jest znacznie przyjaźniejsze dla środowiska niż standardowe auto. Jak wylicza Merlin Ouboter – "[...] "ślad ekologiczny" wynosi około jednej trzeciej konwencjonalnego samochodu elektrycznego".

Zobacz wideo

Skąd szwajcarzy pozyskali pieniądze na rozwój projektu? Nie jest to na pewno zasługa BMW, z którą też szwajcarzy nie mają nic wspólnego. Otóż rodzice Oubuterów, których firma zajmuje się z powodzeniem sprzedażą hulajnóg (ok. 90 mln sprzedanych sztuk), zainwestowali w Microlino ponad 10 milionów franków. Jak się okazuje, mają dużą szansę, że inwestycja zwróci się ze sporą nawiązką. Do tej pory ich synowie otrzymali ponad 35 tys. rezerwacji, przy czym każdy pojazd wyceniony jest na dokładnie 14 990 franków (ok. 70,6 tys. złotych). Mimo że bąbelkowe autko ma szwajcarski rodowód, montowane jest we Włoszech. Ciekawe, czy znajdzie też odbiorców w Polsce.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.