Radiowóz stoczył się z górki i zapoczątkował demolkę. Policjanci stali jak wryci

Policjanci z Pendleton w stanie Oregon kilka dni temu byli mocno zajęci reagowaniem na wezwania do stłuczek i kolizji spowodowanych przez obfite opady śniegu. Wtem policyjny Ford Explorer zaparkowany na pokrytym śniegiem wzgórzu zaczął zjeżdżać w dół.

Na szczęście w radiowozie, który nagle zaczął zjeżdżać z górki, nie znajdowali się pasażerowie. Przyczyny tego zdarzenia nie są do końca jasne. Być może policjant zapomniał włączyć hamulec ręczny lub nie przełączył skrzyni biegów tryb parkingowych.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Czarny Ford po drodze uderzył w całkiem sporego, białego pickupa i zapoczątkował reakcję łańcuchową. Sprawy zaczęły wymykać się spod kontroli, a całe zdarzenie zarejestrował świadek i opublikował na Tik Toku.

Duży pickup marki Ford został najprawdopodobniej zrzucony z biegu lub doszło do zerwania blokady postojowej w skrzyni biegów. Siły ciążenia zaczęły ściągać samochód w dół, gdzie znajdowały się kolejne samochody. Najpierw oberwał RAM, a następnie Jeep Grand Cherokee. Na koniec uderzył w jeszcze jeden pojazd.

Komentatorzy na Tik Toku słusznie zwrócili uwagę, że sytuacja nie eskalowałaby, gdyby najpierw policyjny radiowóz, a następnie duży pickup, miały koła skręcone w kierunku krawężnika. Zaciąganie hamulca ręcznego oraz odpowiednie skręcenie kół to powszechne praktyki w miejscach, gdzie występują wzniesienia, a na dodatek są pokryte śniegiem. Czy w związku z tą sytuacją właściciel białego samochodu jest współwinny zdarzenia?

Oprócz policjantów, którzy stali jak wryci i biernie przyglądali się całej sytuacji, raczej nikomu nic się nie stało. Całe szczęście, ponieważ w oddali widać było skrzyżowanie, po którym poruszały się inne pojazdy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.