Nowy znak przy wjeździe do miast. Straszy mandatem do 5 tys. zł za... złe parkowanie

Zauważyłeś na swojej drodze taką dziwną tablicę, która straszy cię mandatem za złe parkowanie wynoszącym nawet 5 tys. zł. Co w tej sytuacji? Warto tu wyjaśnić dwie kwestie. Pierwsza jest najważniejsza. Chodzi o status znaku drogowego.

Wjeżdżając chociażby do Sopotu, kierowca może natknąć się na dziwne znaki. Niebiesko-biała tablica poinformuje go o tym, że za złe parkowanie może dostać nawet 5 tys. zł mandatu. I już w tym punkcie musimy zaznaczyć, że w przypadku tych oznaczeń kluczowe są tak naprawdę dwie kwestie.

Zobacz wideo Policjant kierujący ruchem - tak należy odczytywać wydawane sygnały

Znak z Sopotu to nie znak drogowy, ale czy można go ignorować?

Pierwsza informacja jest taka, że ten znak nie ma żadnego znaczenia w rozumieniu przepisów drogowych. De facto bowiem znakiem drogowym nawet nie jest. Nie występuje w oficjalnym wykazie. Czy to oznacza, że można go ignorować? Nie do końca. Kierujący wjeżdża bowiem na teren zarządzany przez władze miasta Sopotu. Te mają zatem prawo wyznaczać swoje reguły. I na mocy tablicy to właśnie robią. A właściwie to nie tyle wyznaczają nowe zasady, co raczej ostrzegają o możliwych konsekwencjach niewłaściwego parkowania. Jednocześnie tablica ma przypomnieć kierowcy o obowiązujących przepisach i wskazać na konieczność prawidłowego zachowania.

Mandat za parkowanie to 5 tys. zł? Czasami tak!

Czy jednak opisana na znaku kara wynosząca 5 tys. zł jest realna? Jak najbardziej. Może się okazać, że kierowca zignoruje np. znak B-1 "Zakaz ruchu w obu kierunkach" i zaparkuje samochód zaraz za nim. Zrobi tak, bo powiedzmy będzie miał blisko do plaży. Oczywiście wykroczeniem w tym przypadku jest bardziej niezastosowanie się do znaku, niż zatrzymanie pojazdu w miejscu niedozwolonym. Tak czy tak funkcjonariusze mogą uruchomić art. 92 par. 1 ustawy Kodeks wykroczeń. Ten pozwala na wlepienie kierowcy kary grzywny. Przy czym ustawa wysokości grzywny już nie określa. W efekcie policjant może wypisać mandat opiewający na kwotę wynoszącą nawet 5 tys. zł.

I mówienie o takim scenariuszu wcale nie zakrawa o drogowe science fiction. To bardzo realna sytuacja. O podobnym przypadku już kiedyś pisaliśmy. Wtedy to za niestosowanie się do znaku B-1 kierujący rzeczywiście dostał 5 tys. zł mandatu. Więcej o sprawie przeczytacie w materiale, do którego link dodajemy poniżej.

Mandat za parkowanie nie zawsze wynosi 5 tys. zł

Oczywiście nie w każdym przypadku za tym znakiem nieprawidłowe parkowanie zakończy się tak wysokim mandatem. Może się okazać, że kierujący zatrzyma pojazd w warunkach, w których nie jest on z dostatecznej odległości widoczny dla innych kierujących lub powoduje utrudnienie ruchu. To wiąże się z grzywną wynoszącą od 100 do 300 zł. Wykroczenie oznacza też 1 pkt karny. Zaparkowanie samochodu za znakiem B-35 "Zakaz postoju" i B-36 "Zakaz zatrzymywania się" oznacza z kolei 100 zł mandatu i 1 punkt karny.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.