Czy jak jest mróz to po parkowaniu powinno się zaciągać ręczny?

Zima oznacza skrobanie szyb i odśnieżanie nadwozia. Zima to jednak też widmo... marznącego hamulca ręcznego. Dziś opowiemy o tym, na ile taki przypadek jest realny i co zrobić w razie jego pojawienia się.

Możemy to oficjalnie potwierdzić. Do Polski na dobre zawitała zima. O czym informujemy również w serwisie Gazeta.pl. Niskie temperatury powinny zmienić niektóre nawyki kierowców. Co jednak z hamulcem ręcznym? Zaciągać go na postoju czy nie? Sprawdźmy.

Zobacz wideo Policyjny pościg. Kierowca wyminął radiowozy i ruszył chodnikiem

Czemu hamulec ręczny w samochodzie zamarza?

Obiekcje dotyczące zaciągania hamulca ręcznego na mrozie mają bardzo oczywiste tło. Jego linka może bowiem przymarznąć, a to skończy się uziemieniem auta lub zniszczeniem elementów ciernych. I w poprzednim zdaniu może być wiele prawdy. Rzeczywiście istnieje takie prawdopodobieństwo. Tyle że o zadziałaniu tego efektu nie do końca decyduje niska temperatura. Bardziej kluczowe są tu zanieczyszczenia i woda. Zanieczyszczenia zbierające się podczas jazdy sprawiają, że linka i dźwigienki stopniowo zacierają się. Woda z kolei dostaje się do nieszczelnych elementów i po prostu zamarza.

Mocno na efekt zamarzania narażony jest ręczny, który... nie jest używany. To raz. Dwa czasami też jeden z hamulców przy tylnych kołach "staje" z uwagi na usterkę np. tłoczka.

Na marznący hamulec ręczny są sposoby. Trzy sposoby.

Oczywiście nie wszyscy muszą obawiać się zamarznięcia hamulca ręcznego. Kogo to nie dotyczy?

  • Problem nie dotknie przede wszystkim właścicieli nowych pojazdów. W samochodach tych układ powinien być w pełni sprawny.
  • Problem nie dotknie osób, które monitorują stan elementów hamulca pomocniczego, a w tym regularnie je smarują i czyszczą.
  • Usterka raczej nie dotyczy osób, które posiadają w swoim aucie elektryczny hamulec ręczny. Ten na ogół pracuje w oparciu o niewielki mechanizm automatycznie blokujący tylne hamulce. Jako że komunikuje się on za pomocą przewodu, a nie linki, raczej nie zamarza.

Ręczny zamarzł. Co wtedy zrobić?

Kierowca schodzi do samochodu o poranku i odpala silnik. Niestety gdy spuszcza ręczny i chce ruszyć z miejsca, przekonuje się że tylne koła cały czas są zablokowane. Co wtedy? Metod tak naprawdę jest kilka. Kierowca może spróbować:

  • uderzać nogą lub np. deską w daną felgę. Być może pod wpływem uderzenia zaciśnięte elementy puszczą. Niestety metoda ta jest – delikatnie mówiąc – umiarkowanie skuteczna.
  • zostawić auto na parkingu i liczyć, że po mroźnej nocy w dzień przyjdzie plusowa temperatura. Wtedy hamulec ręczny puści, a pojazd będzie mógł ruszyć z miejsca. Tyle że powinien wtedy pojawić się u mechanika. Żeby kolejnej nocy sytuacja nie powtórzyła się.

Załóżmy że zamarznięty ręczny trzyma słabo i kierowcy uda się ruszyć. To połowiczny sukces. Bo zaciski w tylnych kołach nie odpuszczą do końca. To oznacza zniszczenie tarcz i klocków hamulcowych już na krótkim dystansie. Klocki zetrą się, a tarcze przegrzeją i spalą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.