Agresor z Jeepa przykładnie ukarany. Pożegnał się z prawem jazdy i trafi przed sąd

Napastnik z Jeepa najpierw złamał kilka przepisów ruchu drogowego, a następnie zachowywał się agresywnie wobec kierowcy, który zarejestrował jego występki. Policja przykładnie ukarała mężczyznę, a jego zachowaniem zajmie się sąd.

Do zdarzenia doszło jeszcze przed pierwszym listopadowym długim weekendem. Kierowca Jeepa Grand Cherokee postanowił ominąć korek przejeżdżając przez drogę dla rowerów i chodnik. Po powrocie na jezdnię, przejeżdżając po przejściu dla pieszych zatrąbił na niego kierowca samochodu wyposażonego w kamerkę.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

To zachowanie rozsierdziło kierowcę Jeepa. Wysiadł z samochodu, zablokował przejazd, a następnie ruszył w kierunku kierowcy, który zwrócił mu uwagę. Wśród serii inwektyw pojawiło się żądanie przeprosin od kierowcy, który miał czelność użyć klaksonu. Przy okazji rzucił do kierowcy: "Coś ci nie pasuje, że sobie po chodniczku jeżdżę?".

 

Nagrywający postanowił przekazać materiał do koszalińskiej policji. Funkcjonariusze policji ocenili, że kierowca Jeepa dopuścił się kilku wykroczeń i stworzył realne zagrożenie w ruchu drogowym. Dlatego zadecydowali o przekazaniu sprawy do sądu.

Oprócz tego mężczyzna usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych. Za ten czyn grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Oprócz nagrywającego kierujący znieważył również policjanta. Będzie musiał odpowiedzieć za czyn, który jest zagrożony karą roku pozbawienia wolności.

Na agresora z Jeepa nałożono dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. Oprócz tego został ukarany mandatami na łączną kwotę 3 tys. zł, a na jego koncie zapisano 26 punktów karnych, co jest równoznaczne z utrata prawa jazdy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.