Uszkodziłeś auto na parkingu i zostawiłeś numer telefonu za wycieraczką? Możesz mieć kłopoty

Kolizje parkingowe bywają problematyczne. Czasami niełatwo znaleźć poszkodowanego. Tak właśnie narodziła się instytucja kartki. Na niej zapisuje się swoje dane i zostawia za wycieraczką auta. To pomysł dobry i... niezbyt dobry. Zaraz opowiemy dlaczego.

Scenariusz często jest prosty. Wjechaliście autem na boczny parking, ale niestety jeden z manewrów nie udał się. Uderzyliście swoim pojazdem w inny samochód. O przypadkach takich pisaliśmy wielokrotnie w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl. Na wasze nieszczęście przy poszkodowanym aucie nie ma właściciela ani nie jesteście w stanie go ustalić. W okolicy jest np. zbyt dużo bloków, a do tego nie ma przechodniów, których można poprosić o pomoc. Co wtedy?

Zobacz wideo Oszustwo na stłuczkę? Policjanci poszukują poszkodowanych, którzy brali udział w podobnych kolizjach jak na wideo

To naturalne. Zapisujecie na kartce swoje dane i informację o kolizji, a następnie zostawiacie notatkę za wycieraczką auta. Poszkodowany po powrocie do samochodu znajdzie kartkę, nawiąże kontakt z wami, a dzięki temu spotkacie się w sprzyjającym czasie i okolicznościach oraz spiszecie oświadczenie mówiące o zdarzeniu drogowym.

Tak, zostaw kartkę. Ale najpierw poszukaj poszkodowanego. Naprawdę poszukaj!

Pozostawienie karteczki za wycieraczką jest dobrą metodą, a właściwie to wygodną metodą. Warto jednak pamiętać o tym, że zanim sprawca się na nią zdecyduje, musi dołożyć wszelkich starań do namierzenia poszkodowanego – być może znajduje się w pobliskim sklepie lub gdzieś blisko mieszka. I uda się go w ciągu kilku minut ściągnąć na miejsce zdarzenia. Dopiero po podjęciu próby namierzenia właściciela, można zostawić kartkę i po prostu odjechać.

14-latek prowadzący auto doprowadził do kolizjiNagle postanowił skręcić i doprowadził do kolizji. Za kierownicą 14-latek

Kartka załatwia sprawę? Połowicznie

"Zostawiłem kartkę za wycieraczką, a więc sprawa jest załatwiona?" Choć tak właśnie możecie pomyśleć, to nie do końca prawda. Bo scenariusz taki zakłada pełną uczciwość poszkodowanego. A czasami osoby takie postanawiają wykorzystać sprzyjającą okazję i chcą wycisnąć jak cytrynę szkodę. Chcą uzyskać jak największe odszkodowanie. Na co uważać i jak przygotować się na taką ewentualność?

  • Poszkodowany może chcieć np. zwiększyć zakres szkody lub zgłosi także uszkodzenia, które powstały wcześniej. Dlatego ważne jest to, że poza pozostawieniem kartki za wycieraczką, sprawca powinien zrobić też zdjęcia obydwu pojazdów. I swojego, i auta sprawcy.
  • Wykonując zdjęcia pojazdów, sprawca powinien wykonać też zdjęcie kartki włożonej za wycieraczkę pojazdu. Powód? Może się okazać, że kartka wypadnie, ktoś ją wyjmie lub po prostu poszkodowany jej nie zauważy. Jeżeli pojazd sprawcy namierzy wezwana na miejsce policja, kierujący będzie w stanie udowodnić, że nie uciekł z miejsca zdarzenia, a zostawił swoje dane kontaktowe.

Zamiast poszkodowanego przyszła policja? Sprawdź monitoring

Powyższe dwa punkty mówią o przygotowaniu się na potencjalne oszustwo wcześniej. Co jednak w sytuacji, w której do próby wyłudzenia większego odszkodowania dojdzie, a sprawca kolizji chce się bronić? Nadal są pewne rzeczy, które może zrobić. Konkretnie sprawca może się zainteresować np. możliwością odczytania nagrania z kamery – warto sprawdzić czy w okolicy jest miejski monitoring np. pod kątem ewentualnego wyjaśniania sprawy przez policję.

Więcej o: