Nalot Straży Granicznej na kierowców Ubera i Bolta. Cztery osoby zatrzymane

Straż Graniczna przeprowadziła na początku tygodnia przed Lotniskiem Chopina w Warszawie specjalną akcję. Kontrolowano kierowców przewożących pasażerów w ramach aplikacji Uber oraz Bolt. Zatrzymano czterech cudzoziemców w związku z nielegalnym pobytem i posługiwaniem się podrobionymi dokumentami.

Funkcjonariusze Straży Granicznej w Warszawie przeprowadzili 17 października specjalną akcję przed Lotniskiem Chopina. Skontrolowano ośmiu kierowców przewożących pasażerów w ramach popularnych aplikacji mobilnych – Uber i Bolt. Jest to część szeroko zakrojonej akcji mającej przeciwdziałać nielegalnym przewozom pasażerów.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Niestety, jak pokazuje rzeczywistość, takie sytuacje są nadal na porządku dziennym. Zatrzymane osoby nie miały dokumentów uprawniających do pobytu na terenie Polski albo korzystały z podrabianego prawa jazdy. Okazało się, że dwóch mężczyzn przebywa na terenie Polski nielegalnie, a trzech miało podrabiane dokumenty. Jeden z nich to obywatel Tadżykistanu, a pozostali to Gruzini.

Zobacz wideo

Nadwiślański Oddział Straży Granicznej odkrył, że jeden z kierowców (obywatel Gruzji) miał w paszporcie nieprawdziwe pieczątki z czeskich, węgierskich i gruzińskich przejść granicznych. Mężczyzna dwukrotnie przekroczył granicę z Niemcami na podstawie sfałszowanego dokumentu. Został umieszczony w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych przy PSG w Warszawie, natomiast w najbliższym czasie zostanie skierowany wniosek do sądu o umieszczenie mężczyzny w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców.

Pozostali zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzuty posługiwania się podrobionym prawem jazdy. Wobec jednego z osób Straż Graniczna wszczęła postępowanie administracyjne. Jeden z Gruzinów przebywał nielegalnie na terytorium RP. Na mocy decyzji będzie musiał opuścić Polskę i wrócić do kraju pochodzenia w ciągu 30 dni. Dodatkowo nie będzie mógł wrócić na teren państw obszaru Schengen przez dwa lata.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.