Wysyp polskich tablic we Włoszech, to nie przypadek. Jak wygląda przekręt na zagraniczne blachy?

Liczne samochody i skutery na polskich tablicach w Neapolu to nie wyjątkowy najazd rodzimych turystów, ale nowy przekręt zaradnych Włochów. Przekręt, który pozwala im sporo zaoszczędzić. Sprawa robi się coraz głośniejsza.

Jeśli byliście ostatnio w Neapolu, pewnie zdziwiła was liczba aut i skuterów na polskich tablicach rejestracyjnych. O ile samochody można by jeszcze uznać za własność polskich turystów - choć w ten rejon Italii Polacy zwykle latają tanimi liniami, a nie jeżdżą samochodami – to już trudno uwierzyć, że znalazło się tam aż tylu śmiałków znad Wisły, którzy dojechali na wakacje własnymi... skuterami. Wprawni obserwatorzy zapewne zauważyli też liczne tablice z Rumunii. Mało prawdopodobne jest jednak to, że nagle Włosi zaczęli kupować skutery w Polsce i Rumunii, bo zwykle przepływ starych jednośladów odbywa się w odwrotnym kierunku. O co więc tu chodzi?

Na polskich tablicach można sporo zaoszczędzić 

Polskie tablice, to po prostu nowy sposób Włochów na obejście przepisów i zaoszczędzenie sporych sum na utrzymaniu swoich pojazdów. Głównym powodem wybuchu "mody" na polskie blachy są różnice w cenie ubezpieczeń. We Włoszech są one bardzo wysokie, a z kolei w Polsce wojna cenowa ubezpieczycieli trwa w najlepsze, dzięki czemu mimo galopującej inflacji, polisy OC były jednymi z nielicznych usług, które w ostatnich miesiącach potaniały. Aktualnie mamy jedne z najniższych składek w całej Unii Europejskiej.  

 Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Dowiedzieli się o tym także Włosi, a że to naród, który w kombinowaniu i obchodzeniu przepisów ma dłuższe tradycje niż Polska, najwyraźniej szybko znaleźli sposób, jak skorzystać z tych dysproporcji. 

Zobacz wideo

Wiadomo też, że polskie i rumuńskie tablic zaczęły się pojawiać po tym, jak w lutym złagodzono przepisy dotyczące poruszania się przez Włochów samochodami na obcych tablicach rejestracyjnych. Do tego momentu Włosi nie mogli nawet wsiadać za kierownicę takich samochodów. Przełomem było jednak zaskarżenie jednej z takich kar do TSUE. Skarżący Włoch, który jechał samochodem zrejestrowanym na swoją żonę Słowenkę, wygrał z rządowym aparatem. Między innymi ten wyrok oraz argumenty, że włoskie przepisy są niezgodne z unijnymi wytycznymi, zmusiły włoski rząd do wprowadzenia nowelizacji.  

Od lutego 2022 r. Włochom poruszającym się samochodami na obcych tablicach już nic nie grozi, pod warunkiem, że mają przy sobie umowę użyczenia. I to jest prawdopodobnie kluczem do rozwiązania zagadki zagranicznych tablic w Neapolu. 

Jak wygląda przekręt na polskie tablice? 

Mechanizm ten opisał Automobilklub Napoli. Tak naprawdę są to pojazdy należące do Włochów, ale które fikcyjnie zostały sprzedane firmom z Europy Środkowej i Wschodniej. Pojazdy tam są rejestrowane, a następnie wynajmowane "byłym" właścicielom z gwarancją, że nie zostaną im odebrane. Jednak co ważne, jego użytkownik może dalej je sprzedawać.

"W ten sposób leasingowane za granicą auto może krążyć bez ograniczeń we Włoszech, korzystając z nienależnych korzyści ekonomicznych. Na przykład nie musi płacić podatku samochodowego, ani podatków nakładanych na luksusowe pojazdy, ani uwzględniać tego składnika w zeznaniu podatkowym. Ponadto może łatwiej obejść obowiązek ubezpieczenia, ponieważ zgodnie z konwencjami międzynarodowymi organy ścigania nie mogą sprawdzić ubezpieczenia w pojazdach zagranicznych, więc nie muszą płacić kar za jego brak".

- tłumaczył włoskiemu dziennikowi La Repubblica, Antonio Copolla, prezez neapolitańskiego automobilklubu. 

Skala procederu w tym rejonie kraju jest na tyle duża, że Copolla wysłał list otwarty do parlamentarzystów z projektem ustawy mającej na celu ograniczenie obrotu pojazdami z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi we Włoszech.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.