Zgłosił kradzież, bo zapomniał, gdzie zostawił auto. Policja pomogła je znaleźć

Mieszkaniec Lublina zawiadomił policję o kradzieży swego Volvo. Kiedy funkcjonariusze odnaleźli samochód, okazało się, że ma żadnych śladów włamania. To dlatego, że go nie było.

Dopiero wtedy właściciel przypomniał sobie, gdzie je zaparkował. Nie na ulicy Koncertowej w Lublinie, tylko w zupełnie innej części miasta. Jego auto stało przy ul. Chodźki, kilka kilometrów dalej. Dlatego skończyło się tylko na strachu i wstydzie 27-latka. Właściciel szwedzkiego sedana Volvo S40 oszacował jego wartość na 30 tys. zł i pewnie już się pogodził z jego utratą. Jak się okazało, przedwcześnie.

Więcej motoryzacyjnych wiadomości przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Mimo fałszywego zgłoszenia kradzieży mężczyźnie nie grozi odpowiedzialność karna. Policjanci uznali, że cała sprawa była zabawną pomyłką i nie wyciągnęli wobec właściciela żadnych konsekwencji. Na szczęście policja nie wnikała, w jakich okolicznościach auto się "zagubiło" i w jakim stanie był właściciel, kiedy zaparkował samochód.

wlew adblueZłe wieści dla właścicieli diesli. Kierowcy już żartują, że będą sikać do baków

Wbrew pozorom takie sytuacje zdarzają się całkiem często, bo jesteśmy coraz bardziej zabiegani. Warto im zapobiegać, na przykład używając aplikacji na smartfony albo funkcji wbudowanych w systemową nawigację, która często zapamiętuje miejsce zaparkowania pojazdu. Jak pokazuje przykład z Lublina, to bardzo przydatna funkcja. Dzięki niej policja mogłaby zająć się czymś innym.

Więcej o: