Ukradł Żuka i zezłomował. Policji tłumaczył, że ktoś inny wywiózł auto na Ukrainę

Policja zatrzymała 25-latka, który na terenie Przemyśla i Jarosławia ukradł cztery samochody, po czym sprzedał je na skupie złomu. Wpadł po zezłomowaniu Żuka, którego, jak tłumaczył policji, przewiózł na zlecenie Ukraińca, który miał wywieźć auto za granicę. Złodziejowi grozi teraz nawet 5 lat więzienia.

Pewien 25-latek znalazł sposób na dodatkowe źródło dochodu. Na terenie Jarosławia oraz Przemyśla kradł samochody i sprzedawał je w skupie złomu. Złodziejski proceder został jednak szybko zakończony przez lokalną policję

Znak D-42 pogromcą kierowców. W tamtym roku prawo jazdy straciło ponad 50 tys. osób. A w tym? Zdjęcie ilustracyjne18-latek stracił prawo jazdy zaledwie po dwóch tygodniach

Kradzież żuka zwieńczeniem całej serii przestępstw

Funkcjonariusze końcem sierpnia otrzymali zgłoszenie o kradzieży Żuka zaparkowanego na ul. Paderewskiego w Jarosławiu. Wkrótce ustalili, że pojazd był przewożony lawetą w kierunku miejscowości Tuczempy. Po udaniu się pod adres właściciela pojazdu i krótkim rozpytaniu mężczyzna poinformował, że transport pojazdu zlecił mu obywatel Ukrainy. Miał on po otrzymaniu auta, wywieźć je za granicę.

Policjanci nie uwierzyli jednak w taką wersję wydarzeń i postanowili sprawdzić dokładnie wszystkie poszlaki. Wyszło na jaw, że to jednak właściciel lawety ukaradł, po czym sprzedał Żuka w lokalnym skupie złomu. Na miejscu pracownicy przedsiębiorstwa rozebrali go na części, a pozostałość sprasowali.

Ponadto, po sprawdzeniu monitoringu oraz dokumentacji prowadzonej w przedsiębiorstwie, okazało się, że oprócz Żuka 25-latek, stoi także za kradzieżą trzech Ład, które także zostały zezłomowane.

Zobacz wideo

O losie mężczyzny zadecyduje sąd

25-latek tłumaczył się, że samochody uznał za porzucone i niemające właścicieli. Z tego względu postanowił je usunąć i zezłomować. Niestety, takie wytłumaczenie nic mu nie dało i wkrótce usłyszał zarzuty kradzieży.

Aktualnie prowadzone jest dalsze śledztwo. Wobec 25-latka zastosowano już policyjny dozór oraz zakazano mu opuszczać granice kraju. O jego dalszym losie zadecyduje sąd, który może go skazać na pięcioletni pobyt w więzieniu.

Więcej o: