20-latek kręcił bączki na parkingu. Zatrzymała go obudowa słupa

Driftowanie na parkingu pod marketem nie jest dobrym pomysłem. W takich sytuacjach łatwo o uszkodzenie pojazdu czy niebezpieczny incydent z udziałem przypadkowych osób. Łatwo również dostać mandat.

Młodzi kierowcy próbujący doskonalić swoje umiejętności jazdy w kontrolowanym poślizgu najczęściej robią to pod osłoną nocy na parkingach pod marketami. Zachowania tego typu są negatywnie odbierane przez społeczeństwo oraz policję. Stróże prawa co jakiś czas informują w komunikatach prasowych o driftowych incydentach z udziałem młodych ludzi, którzy nieodpowiedzialnie zachowują się na drodze lub parkingach, nie stosując się do podstawowych zasad ruchu drogowego i przepisów prawa.

Niezachowanie ostrożności przy korzystaniu z dróg wewnętrznych jest wykroczeniem. Art. 98. Kodeksu wykroczeń mówi jasno "Kto, prowadząc pojazd poza drogą publiczną, strefą zamieszkania lub strefą ruchu, nie zachowuje należytej ostrożności, czym zagraża bezpieczeństwu innej osoby, podlega karze grzywny albo karze nagany".

Zobacz wideo

Mandatem karnym zakończyła się nauka driftu dla 20-latka kręcącego bączki pod marketem w Iławie. Oficera dyżurnego o nieodpowiedzialnym kierującym, zakłócającym spokój i porządek publiczny, poinformował Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego, który zobaczył jak na jednym z lokalnych parkingów BMW uderza w barierę ochronną słupa. W pojeździe wraz z młodym kierowcą przebywał w tym czasie pasażer. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Zdarzenie uchwyciła kamera monitoringu. Na udostępnionym przez policjantów nagraniu widać moment uderzenia BMW w obudowę latarni. Kierowca odjechał, po czym pieszo wrócił na miejsce aby pozbierać części auta, które pozostały przy latarni.

Więcej ciekawych newsów dotyczących spraw rozwiązanych przez policję znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.