Rumuński kierowca leżał na autostradzie i prosił o pomoc. Nikt się nie zatrzymał

Na jednej z niemieckiej autostrad doszło do niecodziennego zdarzenia. Kierowca ciężarówki leżał na pasie awaryjnym i trzymał kartkę z napisem "112". Jego prośby o pomoc zignorowały dziesiątki kierowców. Zatrzymał się przy nim dopiero przypadkowy patrol policji.

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu (11 sierpnia) na odcinku niemieckiej autostrady A40 w okolicach węzła Essen-Ost. Rumuński kierowca ciężarówki leżał na jezdni z kartką, na której był zapisany apel o pomoc - numer alarmowy 112. Większość kierowców przejeżdżających obok niego zignorowało jego komunikat.

Więcej informacji motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Dopiero radiowóz z lokalnego komisariatu policji w Mullheim zatrzymał się, gdy funkcjonariusze zauważyli ciągnik z naczepą stojący na pasie awaryjnym. W samochodzie były szeroko otwarte drzwi od strony kierowcy. Kierowca samochodu leżał przed pojazdem i trzymał kartkę z napisem "112".

Zobacz wideo

Przejeżdżające samochody zmuszone do gwałtownego hamowania nawet nie zatrzymały się, by pomóc mężczyźnie. Jak się później okazało, żaden z kierowców nie wezwał pogotowia ratunkowego, a jeden z kierowców zadzwonił do straży pożarnej w Essen, gdy przejeżdżał obok. Dopiero funkcjonariusze, którzy patrolowali odcinek autostrady zauważyli, że kierowca nienaturalnie trzyma się za klatkę piersiową.

Pijany kierowca tira próbował przekroczyć granicę. Aż trudno uwierzyć, że nie wypadł z kabinyKompletnie pijany kierowca tira próbował przekroczyć granicę

Policjanci natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni przybyli na miejsce i stwierdzili u kierowcy poważne zagrożenie życia. Dopiero podczas udzielania pierwszej pomocy jeden z kierowców zatrzymał się i wspomógł ratowników. Obywatel Rumunii ze względu na krytyczny stan został natychmiastowo przetransportowany do szpitala. Jego stan zdrowia nie jest znany.

Więcej o: