Czarna Skoda jedzie zygzakiem na autostradzie A2. Kierowca ucieka policji

W niedzielne popołudnie na autostradzie A2 pojawiła się czarna Skoda, która od razu wzbudziła podejrzenia innych uczestników ruchu. Samochód jechał zygzakiem, a jego kierowca miał opuszczoną głowę. Gdy patrol policji próbował zajechać mu drogę, nagle odzyskał sprawność i zaczął uciekać.

O zdarzeniu, które miało miejsce w niedzielę na autostradzie A2 poinformował portal tvn24.pl. Według relacji świadka, około godziny 16 na odcinku z Warszawy do Sokołowa Podlaskiego pojawiła się czarna Skoda Fabia.

Styl jazdy kierowcy od razu zwrócił na siebie uwagę - auto poruszało się po autostradzie zygzakiem. Według relacji świadka, samochodem kierował mężczyzna w wieku około 30 lat, który ledwo widział na oczy i miał opuszczoną głowę. Wszystko wskazywało na to, że był pijany.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Samochód coraz częściej opuszczał swój pas ruchu, dlatego świadek postanowił wezwać policję. Po 30 minutach od zgłoszenia, około 20 kilometrów dalej - kierowca Skody wyprzedził świadka zdarzenia, który ponownie zadzwonił na policję. Dopiero stojący na poboczu patrol, po tym jak zauważył podejrzany samochód, rozpoczął pościg.

Ucieczka pijanego kierowcy zakończyła się na drzewieUciekał przed policją. Skończył na drzewie [WIDEO]

Na przesłanym nagraniu widać, że kierowca nie zatrzymywał się, mimo jadącego na sygnałach radiowozu, który dawał mu znaki do zjechania na pobocze. Policjanci próbowali nakłonić kierowcę Skody do zatrzymania się, ale ten za każdym razem ich wymijał. W końcu uciekł pościgowi zjeżdżając na MOP Ostrów-Kania. Pozostali kierowcy starali się pomóc policji, uniemożliwiając przejazd.

Zobacz wideo

Kierowcę udało się zatrzymać dopiero na wysokości miejscowości Jakubów. Jak poinformowała oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, od kierującego pobrano krew w celu zbadania jej pod kątem alkoholu i innych substancji odurzających. Wyniki badań nie są jeszcze znane.

Więcej o: