Beżowy, sześciokołowy Mercedes klasy G. Nudna modyfikacja G550 z oprzyrządowaniem Brabusa

Przez lata na rynku pojawiło się wiele sześciokołowych G klas. Powstała nawet taka stworzona przez Mercedesa. Oto kolejna z nich.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Sześć kół wygląda lepiej w samochodzie niż cztery koła. Jednych może śmieszyć innych nie, ale zawsze takie auto zwróci na siebie uwagę.

Zobacz wideo Czy w tym szaleństwie jest metoda? Sprawdzamy Mercedesa Klasy G, który przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,5 s

Na aukcji Cars & Bids pojawił się właśnie kolejny samochód z sześcioma kołami – Mercedes-Benz G550 z 2017 r. Będzie tam do 8 sierpnia.

To co się rzuci w oczy to wydłużony tył. Dzięki dodatkowej przestrzeni, również osoby znajdujące się na tylnej kanapie mają tyle przestrzeni na nogi, że użytkownicy zwykłych klas G mogą jedynie pomarzyć o takim luksusie.

Dodatkowo przestrzeń ładunkowa z tyłu jest wręcz przepastna. W przeciwieństwie do pickupa Mercedesa, wydaje się, że jest to normalny SUV, który został przekształcony przez rozciągnięcie nadwozia i dodanie dwóch kół z tyłu.

Mercedes-AMG SL 2022SL, czyli uskrzydlony Mercedes. Trzy kroki, żeby ugruntować legendę

Oprócz tej oczywistej modyfikacji, konstrukcja ma grill od Brabusa ze zintegrowanym oświetleniem LED, a także osłonę opony Brabus z tyłu. Drabina zamontowana z tyłu i bagażnik dachowy są uzupełnione bocznym zbiornikiem na wodę i nowymi 20-calowymi kołami w stylu Black Rhino Beadlock. Beżowa folia ukrywa czarny lakier, który znajduje się pod nią.

Zmiany powodują, że jest to auto nieszablonowe, jednak nie uświadczy się tutaj zbyt wielu luksusów. Lata też odcisnęły swoje piętno na tym pojeździe i wnętrze wygląda na dosyć ubogie. Można powiedzieć, że nudne.

Pod maską został zachowany fabryczny silnik, a napęd jest tylko na oryginalne cztery koła. Zatem dwa dodatkowe są jedynie atrapą, która toczy się za pojazdem. Nie zmienia to jednak faktu, że nikt nie musi o tym wiedzieć, a samochód i tak wzbudzi zainteresowanie. Chociaż czy jest sens dokooptowywać takie protezy, któremu niczemu nie służą poza dyskusyjnym wyglądem?

Więcej o: