Dwie niebezpieczne sytuacje na drodze S5. Starsi kierowcy jechali pod prąd

W ostatnich dniach doszło do dwóch poważnych zdarzeń na drodze ekspresowej S5. W obu sytuacjach starsi kierowcy jechali pod prąd. Jednego z nich zdążyła zatrzymać przejeżdżająca w okolicy grupa SPEED. Drugi nie miał tyle szczęścia - zginął na miejscu.

Funkcjonariusze grupy SPEED akurat przejeżdżali w okolicy, gdy 16 lipca na drodze ekspresowej S5 w godzinach porannych pojawił się Volkswagen Polo Classic, który jechał pod prąd. Kierowca nie reagował na sygnały z samochodów jadących z przeciwka. Nie zamierzał się zatrzymać ani zjechać na pas zieleni, żeby ustąpić miejsca prawidłowo poruszającym się samochodom.

Więcej informacji na temat polskich dróg znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zrezygnował z jazdy na "czołówkę" dopiero, gdy zobaczył sygnały świetlne i usłyszał syreny radiowozu. Gdy policjanci zatrzymali Volkswagena, wysiadł z niego mocno zdziwiony 76-letni mężczyzna. Tłumaczył się, że po prostu nie zwrócił uwagi na zmianę w organizacji ruchu na tym odcinku drogi ekspresowej. Po prostu zawrócił, ponieważ ktoś na jego zjeździe ustawił blokadę. Przez całą drogę nie zorientował się, że jedzie pod prąd.

Zobacz wideo

Policjanci z grupy SPEED nie przyjęli tłumaczeń od kierowcy. Pouczyli kierowcę, że jazda pod prąd na takim odcinku drogi jest nie tylko poważnym wykroczeniem, ale także śmiertelnym zagrożeniem dla kierowcy i innych uczestników ruchu. 76-latek stracił prawo jazdy i niebawem trafi przed sąd. Grozi mu wysoka grzywna (do 30 tys. zł), a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Śmiertelny wypadek na S5. Starszy kierowca w "Maluchu"

We wtorkowe popołudnie do jednostki policji w Żninie wpłynęło zgłoszenie o wypadku drogowym na drodze ekspresowej S5 w okolicach miejscowości Cotoń. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zauważyli roztrzaskanego Fiata 126p i Skodę Octavię.

Tablica informacyjna - Stop zły kierunekDuża czarna dłoń zatrzyma kierowców na autostradach. Jeśli ją widzisz, jeszcze nie jest za późno

Szybko podjęta reanimacja nie zdołała uratować 85-letniego kierowcę „Malucha". Policja ustaliła, że był on sprawcą wypadku, ponieważ wjechał na drogę ekspresową pod prąd. 46-letniego kierowcę Skody przetransportowano do szpitala.

Więcej o: