Co to jest ten HIMARS? Polska chce zamówić aż 500 wyrzutni M142

Możliwości HIMARS są imponujące. Razi cele oddalone na 300 km. Tyle że zakup ten to trochę działanie w myśl zasady, że biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy. W końcu 500 wyrzutni będzie kosztować 50 mld zł. Już jedna salwa z nich to wydatek 2 mld zł.

Kolejne informacje związane z uzbrojeniem znajdziecie również w serwisie Gazeta.pl.

Sektor uzbrojenia zmieniał się przez lata. Robił to jednak po cichu. I choć inżynierowie udoskonalali czołgi, wyrzutnie i rakiety, raczej rzadko chwalili się efektami swoich prac. Aż do dziś. Tyle że dziś też się nie chwalą. Dziś za nich nowe typy uzbrojenia chwali ukraińska armia w walce z rosyjskim najeźdźcą, ewentualnie nowinki technologiczne wychodzą na jaw przy okazji kolejnych zakupów państw chcących zatrzymać rosyjską ekspansję.

Zobacz wideo Testujemy Travel Assist w VW ID.5. "Raz się skorzysta, to potem trudno przestać"

Czym jest HIMARS i jak działa?

W Polsce w ostatnich dniach coraz głośniej mówi się o systemie HIMARS. Co to takiego? To nic innego jak High Mobility Artillery Rocket System, czyli mobilna wyrzutnia rakiet. Co potrafi HIMARS? No i tu możliwości brzmią naprawdę imponująco. Wyrzutnia pozwala bowiem na wygodne "podróżowanie" rakiet. System jest w stanie razić cele oddalone nawet o 300 kilometrów.

O HIMARS mówimy z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że system opracowany przez Amerykanów już wkrótce trafi na wyposażenie polskiej armii. Dostaliśmy zielone światło od Departamentu Stanu USA, a do tego stosowne umowy zostały już podpisane. Do naszego kraju trafić może nawet 500 wyrzutni M142. Drugi z powodów pisania o HIMARS jest taki, że wyrzutnie takie dostali również Ukraińcy w ramach wsparcia militarnego. W tym punkcie jest jednak pewne ale.

Jelcz C882.62 z naczepą do transportu czołgówWojsko odbiera opancerzone Jelcze. Będą transportować m.in. czołgi Abrams i Leopard 2

Ukraina dostanie HIMARS, ale o zasięgu 70 km

Amerykanie chcą wspierać Ukraińców, ale nie chcą aby ta pomoc była odczytywana jako atakowanie Rosji. Właśnie dlatego wyrzutnie jadące na Ukrainę nie będą wyposażane w pociski kierowane MGM-140 ATACMS o zasięgu do 300 kilometrów, a amunicję kierowaną GMLRS o zasięgu wynoszącym do 70 kilometrów. Obniżenie zasięgu pocisków ma jeden cel. Chodzi o to, aby Ukraińcy byli w stanie atakować wyłącznie cele znajdujące się na terytorium ich kraju. Nie ma mowy o wysyłaniu rakiet do Rosji.

Polacy na swoje HIMARS będą musieli poczekać. Konkretny termin dostawy nie jest znany. Ukraińcy zaczęli dostawać jednak sprzęt już teraz. Transferowane są do nich wyrzutnie, które były na wyposażeniu armii USA. To element wartego 700 milionów dolarów i kolejnego pakietu pomocy militarnej.

HIMARS w Polsce, czyli 50 mld na zakup i 2 mld na jedną salwę

Na koniec jednak warto jeszcze na chwilę powrócić do kwestii aż 500 wyrzutni HIMARS w Polsce. Po pierwsze taka ilość jest wprost... astronomiczna! Maciej Kucharczyk – dziennikarz serwisu Gazeta.pl – mówi o tym, że tak duże zamówienie wywołuje szok. Szczególnie że takiej ilości wyrzutni nie ma nawet armia USA. Mimo wszystko pozostaje jednak kwestia kosztów. Jak wylicza serwis Defence24, za 500 wyrzutni wraz z zapasem pocisków, Polska może musieć zapłacić aż 10 miliardów dolarów, czyli jakieś 48 do 50 miliardów złotych.

A to nie koniec, bo już jedna salwa z 500. wyrzutni kosztowałaby około dwóch miliardów złotych. Rakiety naprowadzane do HIMARS-a są naprawdę drogie.
Więcej o: