Ciekawostki Moto.pl: Czy samochód kameleon ma sens? Spójrzcie na tego Mercedesa

Ile wersji samochodu potrzebujesz? Kombi - bo jest użytkowe. Kabrio - bo jest szpanerskie. Limuzyna - bo wyglądasz w niej dostojnie. Co jeszcze? Jak stworzyć uniwersalną wersję za niewielkie pieniądze sprawdzano ćwierć wieku temu...

W połowie lat 90-tych XX wieku, Mercedes zaproponował ciekawą propozycję. Było to innowacyjne budowanie samochodu we własnym garażu. Więcej ciekawostek o samochodach znajdziesz na stronie głównej gazety.pl.

Podczas Salonu Samochodowego we Frankfurcie, na stoisku Mercedesa pokazano czarodziejski pokaz. Model, będący klasyczną limuzyną, w ciągu minuty zmienił się w kabriolet. Dokładnie to nie zmienił się sam, ale dokonało tego dwóch młodzieńców i dwie młode dziewczyny.

Zobacz wideo Oferuje wszystko, co ma najlepszego w ofercie Mercedes-Benz, a jego środek wręcz szokuje. Jakie niespodzianki skrywa Maybach?

Zaprezentowany wówczas model to prototyp VRC (Vario Research Car). składał się z dwóch elementów: bazowej karoserii i nakładki. Bazę tworzyła przednia część nadwozia z szybą i drzwiami (była to karoseria dwudrzwiowa), oraz z płasko uciętą tylną partią.

Na ten element nakładana była górna część karoserii. Nakładki były w formie wersji kombi, pick up, kabrio, lub limuzyna.

Pomiar emisji spalin w Krakowie w 2019 rokuCiekawostki Moto.pl. Czy motoryzacja jest zagrożeniem klimatu? Kilka słów prawdy o emisji

Nakładana część była wykonana z aluminium oraz włókna szklanego, dzięki czemu ważyła od 20 do 50 kg. W efekcie, jej zamontowanie było możliwe przez cztery osoby, które unosiły ją i zakładały na część bazową. Połączenie nakładki i części bazowej umożliwiały specjalne zaczepy, podobne do mocowania dachu we współczesnych kabrio.

W wyniku tych działań, po około minucie pojazd całkowicie zmieniał kształt i przeznaczenie. Z wygodnego pick up'a, którym przewoziliśmy sprzęt sportowy, auto zmieniało się w dostojną limuzynę, którą można jechać na rozmowy biznesowe, czy nawet do teatru.

Mercedes VRCMercedes VRC fot. Mercedes

Co ważne, po nałożeniu nakładki, komputer samochodu samodzielnie rozpoznawał rodzaj nadwozia i podłączane były zalecane urządzenia jak wycieraczka, ogrzewanie, czy spryskiwacz tylnej szyby.

Jak ćwierć wieku temu zapewniali szefowie Mercedesa, chcący mieć cztery wersje samochodu w jednym, wcale nie musiałby kupować nakładek i zagracać nimi garaż. Nabywca kupuje tylko najczęściej używaną, a pozostałe może wypożyczać w specjalnej stacji serwisowej.

Niestety projekt nie został wprowadzony do użytku. Teraz jednak, przy lansowaniu samochodów elektrycznych, może któryś producent zdecyduje się na odświeżenie tego projektu?

Taki pojazd miałby chyba duże powodzenie...

Więcej o: