Kierowca Alpine dostał zdjęcie z fotoradaru. Auto stało na lawecie

Nikt nie lubi dostać kosztownego zdjęcia swojego pojazdu pochodzącego z fotoradaru. Są czasem takie kuriozalne sytuacje, jak ta z Francji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Fotoradary. Zmora kierowców. Chwila nieuwagi i po jakimś czasie przyjdzie do nas jedno z droższych zdjęć w naszym życiu. Są jednak sytuacje, gdy zdjęcie przychodzi z niewyjaśnionych przyczyn. Czasem jest to nadgorliwość urzędnika, a innym razem rutyna, która nie powinna się zdarzyć.

Zobacz wideo Moto Odcinkowy pomiar prędkości - skuteczna broń w walce z kierowcami, którzy przekraczają prędkość

Pewien kierowca z Francji musiał się bardzo zdziwić, gdy na jego adres przyszło zdjęcie z fotoradaru. Jak już wcześniej zostało wspomniane, niby nic nadzwyczajnego, ale w tym przypadku jest to zarazem śmieszne, jak i problematyczne.

Zdjęcie, które znajduje się poniżej przedstawia Alpine A110. Zdjęcie zostało zrobione na obwodnicy Paryża, gdzie ograniczenie prędkości wynosi 70 km/h. Auto poruszało się z prędkością 79 km/h. Jest wykroczenie, ale jest również kara. Warto jednak przyjrzeć się zdjęciu.

Alpine A110 na lawecie pod ParyżemAlpine A110 na lawecie pod Paryżem EasyRad

Jak można zauważyć na tym niewyraźnym zdjęciu, za kierownicą nie ma osoby, która mogłaby prowadzić ów pojazd. Co więcej widać również, że koła stoją w miejscu, a pod nimi znajduje się platforma od lawety. Dokładnie tak, auto poruszało się na lawecie i co więcej fotoradar robił zdjęcie od tyłu pojazdów. Zatem Alpine musiałoby na wstecznym jechać 79 km/h.

Jak to bywa w przypadku tego typu urządzeń, wszystko jest zautomatyzowane. System wykrył wykroczenie, zrobił zdjęcie, zostało wysłane, gdzie trzeba, a następnie wysłane. Prawdopodobnie wysłane przez człowieka, który nie zauważył pomyłki.

Co to jest Co to jest "efekt kangura"? Na pewno go znasz z polskich dróg

Jest to jednak pomyłka, która będzie kosztować kierowcę Alpine. Oby tylko nerwy. Z całą pewnością będzie trzeba złożyć wyjaśnienia całej sprawy.

W Polsce, jeśli nie wskaże się kto prowadził auto złapane na fotografii karę otrzymuje właściciel pojazdu. Jeśli właściciel nie wie kto prowadził, ale weźmie winę na siebie, to będzie mieć do zapłacenia jedynie mandat bez punktów karnych. Jest jeszcze trzecia opcja, że zostanie wskazany sprawca i wtedy on ma do zapłacenia mandat i dostanie punkty karne.

Jak to się zakończy w przypadku tego zdjęcia? Oby dobrze dla właściciela Alpine.

Więcej o: