Paliwo drożej w zastraszającym tempie. Kto na tym zarabia? Tak, zgadliście

Sytuacja na stacjach paliwowych przypomina horror dla kierowców. Z dnia na dzień ceny idą w górę i nie widać końca.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Na wielu stacjach w Polsce ceny za litr paliwa poszybowały już nawet ponad osiem złotych. Najczęstsze tłumaczenia tego stanu rzeczy to inflacja, wojna w Ukrainie czy pandemia. Nawet obniżka VAT-u tylko na chwilę pomogła. Mimo informacji o spadku cen baryłki ropy na stacjach wciąż widzimy tylko podwyżki. Olej napędowy przekroczył wspomniane osiem złotych, a cena benzyny 95 na wielu stacjach złamała już barierę siedmiu złotych.

Coraz więcej kierowców myśli znowu o LPG, które również drożeje, ale nie w tak skokowym, ekspresowym tempie. Według prognoz e-petrol.pl w przyszłym tygodniu na stacjach możemy spodziewać się cen z przedziału 3,29-3,59 zł/l dla LPG. Najmniej optymistyczne szacunki mówią, że LPG może zbliżyć się do czterech złotych. Wiemy więc, że kierowcy na stacjach cierpią i tracą pieniądze. A czy ktoś liczy zyski?

Zobacz wideo Czy możemy spodziewać się obniżek cen paliw? Ekspert wyjaśnia

Kto zarabia na drożejącym paliwie?

Sprawę poruszył ostatnio na Twitterze poseł Cezary Tomczyk:

Jak widać głównym powodem ceny paliwa jest marża. Jednak Lotos postanowił wydać oświadczenie w tej sprawie, co zostało w komunikacie nazwane fake newsami.

Skomplikowane tłumaczenie koncernu oparło się na tym, że kwestia wysokich cen spowodowana jest przez sytuację makroekonomiczną, która dotyka wszystkich na rynku. Do tego poruszona została kwestia marży modelowej, której wskaźnik opiera się na marży rafineryjnej w czasie, gdy rynki są stabilne i przewidywalne. Zatem wojna i pandemia zachwiały równowagę.

Koncern również poinformował, że obecnie nie importuje ropy z Rosji. Marża modelowa również nie uwzględniała kosztu CO2. Dodano również, że za ropę płacą w dolarach, który zdrożał, a ceny na stacjach są w złotówkach.Skomplikowane tłumaczenie dla zwykłych obywateli jednak jest zrozumiałe dla inwestorów. Akcje koncernu odnotowały wzrost cen z 49 do 55 złotych. Zyskują także akcje Orlenu - skoczyły z 63 do 75 zł. Ostatecznie i tak państwo zarabia poprzez akcyzę i VAT.

Drogie paliwo to nie tylko zysk stacji i krajów, które eksportują paliwa. Pieniądze liczy także Skarb Państwa. Nam, kierowcom, pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja na rynku się uspokoi, a niedawne spadki cen w końcu przełożą się na obniżki.

Ceny paliw na stacjach wystrzeliły - zdjęcie ilustracyjneOlej napędowy o złotówkę droższy od benzyny. Z czego wynika różnica?

Więcej o: