Podjechał Bugatti Chironem po frytki do drive-in. Miał ogromne problemy

Życie właścicieli supersamochodów wcale nie jest takie proste. I nie chodzi w tym przypadku o nadmierne zainteresowanie gapiów czy car-spotterów strzelających zdjęcia na każdym kroku. Bohater tego filmu przekonał się, że szybki wypad na frytki może być katorgą.

Brytyjscy dziennikarze z serwisu carwow sprawdzili, jak Bugatti Chiron wypadnie w codziennym życiu. Okazuje się, że luksus i prestiż mają swoją ciemną stronę.

Więcej ciekawostek na temat motoryzacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Osiągi Bugatti Chiron nie pozostawiają złudzeń, że jadąc tym samochodem będziemy najszybsi na drodze. Pod maską pracuje 8-litrowy silnik W16 o mocy 1600 koni mechanicznych, przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 2,4 sekundy, a prędkość maksymalna dobija do 440 km/h.

Jednak te wszystkie „supermoce" zdają się na nic, gdy przyjdzie nam pojechać na frytki do znanej restauracji oferującej tzw. drive-in. Życie potrafi zamienić się w koszmar.

Zobacz wideo

Szeroki rozstaw kół, opony na ekstremalnie niskim profilu i słaba widoczność kontra krawężniki i ograniczona ilość miejsca sprawiają, że Chiron wygląda przy okienku jak słoń w składzie porcelany. Na dodatek stres, że uszkodzimy samochód warty kilkanaście milionów złotych od razu może pozbawić apetytu.

Zobaczcie, jak wyglądała cała akcja.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.