Rozpędził się do 417 km/h na niemieckiej autostradzie bez ograniczenia prędkości. Grożą mu dwa lata więzienia

Radim Passer jest czeskim milionerem i właścicielem Bugatti Chirona, jednego z najszybszych samochodów świata. W 2021 r. sfilmował siebie jadącego z prędkością 417 km/h. Wówczas internet oszalał na jego punkcie, ale to historia, która może zakończyć się wyrokiem.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Policja w Saksonii-Anhalt w Niemczech poinformowała, że akta dotyczące Radima Passera zostały przesłane do prokuratury. Więcej na ten temat pisze brytyjski "The Sun". Dziennikarz tabloidu twierdzi, że niemiecka policja szuka możliwości postawienia zarzutów milionerowi, który w zeszłym roku jechał 417 km/h na jeden z autostrad u naszych zachodnich sąsiadów. Jeśli to się uda, Passerowi mogą grozić dwa lata więzienia.

Zobacz wideo Nowy znak na polskich drogach. Co oznacza duża czarna dłoń?

Radim Passer dokonał tego wyczynu latem, ale nagranie z tego został opublikowany dopiero pod koniec 2021 r. Twierdzi, że zadbał o wszelkie możliwe środki ostrożności, aby wyczyn był możliwie najbardziej bezpieczny, wybierając prosty kawałek drogi z dobrą widocznością. Dlaczego w takim razie ma być oskarżony o przestępstwo?

 

Przedstawiciele niemieckiego Ministerstwa Transportu wyjaśniają, że brak ograniczenia nie oznacza przyzwolenia na jazdę z dowolną prędkością. Na początku lutego 2021 r. zganili Czecha, oznajmiając, że „potępiają wszelkie zachowania w ruchu drogowym, które prowadzą lub mogą prowadzić do zagrożenia dla użytkowników dróg".

Dodatkowo ministerstwo zwróciło uwagę, że fakt, iż na odcinku autostrady nie ma ograniczeń prędkości, nie uprawnia  kierowców do robienia tego, co im się podoba. Wciąż obowiązują zasady bezpieczeństwa i reguła ograniczonego zaufania.

Prawo wymaga, aby wszyscy użytkownicy dróg „jeździlli z taką prędkością, aby kierowca był w stanie zapanować nad pojazdem w każdej sytuacji". Według Szefowej Transportu Regionalnego Lydii Hueskens „są bardzo poważne wątpliwości, czy w tym przypadku tak było".

Od kilku lat w Niemczech trwa debata czy na krajowych autostradach nie należałoby wprowadzić ogólnego ograniczenia prędkości. Aktualnie ograniczenie prędkości obowiązuje tylko wówczas, jeśli jest określone stosownymi znakami. Niemcy są jedynym krajem w Europie z takimi przepisami.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.