Najciekawsze pojazdy Wojska Polskiego. Od Humvee po Żmiję i Rosomaka

Wojna na Ukrainie zmusza do wojskowych refleksji. Warto się zastanowić m.in. nad tym, jakimi pojazdami dysponuje polska armia. Jej flota jest naprawdę szeroka. My wybraliśmy kilka najciekawszych modeli. Oto lista.

O technologii motoryzacyjnej w armii więcej opowiadamy też w serwisie Gazeta.pl.

Dla wielu kierowców pojazdy lekkie wojska polskiego kojarzą się przede wszystkim z Honkerem. I choć był on produkowany aż do roku 2018, spora część pojazdu konstrukcyjnie pamięta jeszcze koniec lat osiemdziesiątych i Fabrykę Samochodów Rolniczych "Polmo" oraz markę... Tarpan. A to raczej nie świadczy o wyjątkowym zaawansowaniu konstrukcyjnym pojazdu. I choć obecnie polskie wojsko ma aż 2000 Honkerów, stopniowo są one wypierane. Wypierane m.in. przez takie konstrukcje jak amerykańskie Humvee.

Zobacz wideo Pierwsze nagrania ataków ukraińskich dronów TB2 na rosyjskie wojska

Hummer reguluje ciśnienie w oponach i jest wodoodporny

Polakierowane na piaskowy beż Hummery trafiły w ręce polskich żołnierzy po raz pierwszy w roku 2004. Dostaliśmy je od Amerykanów w ramach pomocy zagranicznej. I pojazdy te stanowią ważny krok naprzód. Bo o ile Honker pozwala po prostu na przemieszczanie się, w działaniach bojowych nie gwarantuje wysokiego poziomu ochrony. Tego samego nie da się już powiedzieć o HMMWV. Pojazd powstał na ramie, ma niezależne zawieszenie czterech kół i ogromne możliwości terenowe. Do tego jest wodoszczelny oraz może mieć np. system regulacji ciśnienia w oponach.

Humvee w zależności od zabudowy jest wyposażany w karabin maszynowy, granatnik automatyczny czy wyrzutnię pocisków przeciwpancernych kierowanych. A to bez wątpienia ciekawe wyposażenie opcjonalne jak na auto terenowe.

Mokre . Budowa amerykańskiej bazy wojskowej na lotnisku pod Zamościem w odpowiedzi na inwazje Rosji na UkrainęMokre . Budowa amerykańskiej bazy wojskowej na lotnisku pod Zamościem w odpowiedzi na inwazje Rosji na Ukrainę Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Żmija, Wirus i Tarantula: same nazwy brzmią groźnie

W grudniu 2021 roku ramię w ramię obok Hummerów na polskich poligonach pojawiły się... żmije. I nie chodzi o węże, a lekkie pojazdy uderzeniowe nowej konstrukcji. Na razie do służby weszło 25 sztuk. W sumie będzie ich 118. Żmija to tak naprawdę pojazdy LPU Wirus produkowane przez firmę Concept z Bielska-Białej dostosowane do wymogów nowego kontraktu z wojskiem. Są napędzane silnikiem diesla o pojemności 2.4 litra oraz mocy 180 koni mechanicznych. Mają oczywiście napęd na cztery koła i reduktor, a do tego ładowność na poziomie aż 900 kg.

Wraz ze Żmijami do służby w polskim wojsku weszły... Tarantule! To nic innego jak bezzałogowe pojazdy rozpoznawcze.

Żandarmeria Wojskowa (zdjęcie ilustracyjne)Czy wojsko może zabrać zwykłego SUV-a? Są kierowcy, którzy dostają pisma od WKU

Aero, czyli Land Cruiser spadochroniarz!

Był dogorywający Honker, amerykański Hummer, a nawet Żmija czy Tarantula. Teraz zatem czas na pojazd wojskowy Aero. Jego historia jest równie ciekawa, jak w poprzednich przypadkach. Bo choć konstrukcja jest polska, bazuje na kanciastej Toyocie Land Cruiser LJ71 z krótkim rozstawem osi. Proces produkcji wygląda tak. Toyota przyjeżdża z Japonii i trafia do zakładów Auto Podlasie, Auto Special Modlniczka, Hibneryt oraz Kafar. A po gruntownej modernizacji wchodzi do służby w wojsku i może... skakać na spadochronie!

Tak, dobrze przeczytaliście. Ogromną zaletą Aero jest lekkość i wytrzymałość. To sprawia że Aero można zrzucać na dwóch spadochronach z samolotów, np. C-130 Hercules lub CASA.

Aero 4x4Aero 4x4 fot. Materiały prasowe

Rosomak jest maxi. Bóbr vel. Kleszcz to wariant mini

Ważne miejsce na parkingach przed jednostkami wojskowymi zajmuje też Rosomak. To kołowy transporter opancerzony. Ma cztery pędne osie i mieści nawet 11 osób. I choć konstrukcyjnie jest inspirowany na konstrukcji fińskiej Patria AMV, powstaje w Siemianowicach Śląskich w zakładach Rosomak S.A. Większość z 800 sztuk pojazdów eksploatowanych w Polsce posiada armatę 30 mm osadzoną na wieżyczce Hitfist. A to nie koniec zalet. Bo Rosomak jest też pływalny.

Kolejny transporter jest produkowany w Kutnie. Nazywa się Bóbr-3 i powstał w ramach programu o pseudonimie "Kleszcz". W roku 2020 trwały testy wojskowe pojazdu i jako że zakończyły się pozytywną oceną, do armii ma trafić w sumie 244 egzemplarze. Bóbr ma dwie osie, niezależne zawieszenie, pancerz i potrafi pływać. Auto służy do zadań rozpoznawczych i podczas ich wykonywania świetnie sprawdza się 326-konny silnik diesla. Na tym wyposażenie Bobra nie kończy się. Ma on też m.in. agregat prądotwórczy oraz zintegrowany system ogrzewania i klimatyzacji. Posiada również opony typu run-flat pozwalające na jazdę po przebiciu.

Więcej o: