Tego nie można robić na stacji benzynowej. To znacznie większy błąd niż pomylenie pistoletów

Pomyliłeś pistolety na stacji benzynowej? Tak, to spory błąd. Jeszcze większy popełnisz jednak wtedy, gdy... No właśnie? Zobaczcie w naszym materiale jaki jest najczarniejszy scenariusz.

O prawidłowych nawykach eksploatacyjnych więcej opowiadamy też w serwisie Gazeta.pl.

W czystej teorii przy jednym dystrybutorze powinny być dostępne dwa typy paliwa – benzyna i olej napędowy. W praktyce pistolety zazwyczaj są co najmniej cztery. Jeżeli połączyć ten fakt z pośpiechem i rezerwą, która zapaliła się w złym momencie, otrzymujemy sytuację, która jak najbardziej może sprzyjać pomyłce podczas tankowania. Co wtedy? Samo nalanie złego paliwa nie jest największym błędem...

Zobacz wideo Zachowanie kierowców przed przejściem dla pieszych w oku policyjnych kamer

Benzyna i diesel – niepasujące klocki lego

Na początek może nieco o samych dystrybutorach i paliwie. Stacje benzynowe i producenci aut starają się minimalizować ryzyko pomyłki w czasie tankowania. W tym celu benzyna otrzymuje zawsze zielony pistolet, a diesel czarny. W tym celu stosowane są oznaczenia znajdujące się na dystrybutorach i pistoletach. Dlatego też np. pistolet dedykowany olejowi napędowemu ma grubszą końcówkę – żeby nie dało się jej wepchnąć do wlewu paliwa w aucie napędzanym benzyniakiem.

Zatankowałem złe paliwo. I co dalej?

Czy zabezpieczenia powstrzymują kierowców? W żadnym razie! Prawda jest jednak taka, że pomyłka może zdarzyć się każdemu. I w zasadzie nie ma się co z niej śmiać. Szczególnie że prawdziwy problem zaczyna się nie wtedy, gdy kierowca zatankuje do baku złe paliwo, a wtedy gdy po tankowaniu wsiądzie do auta i... przekręci kluczyk w stacyjce. Pół biedy jeżeli dysponuje samochodem z silnikiem starego typu.

Diesel napędzany pompą rozdzielaczową lub 8-zaworowy benzyniak jakoś przepali niewłaściwe paliwo. Straci moc i zacznie dymić, ale pozwoli na kontynuowanie jazdy. Oczywiście pod warunkiem, że kierowca nie zatankuje całego zbiornika diesla do benzyniaka czy odwrotnie, a w czasie tankowania zorientuje się, że popełnił błąd. Jednostki starego typu wytrzymają dodatek złego paliwa, ale dodatek wynoszący maksymalnie jakieś 15 – 20 proc. Przy większym udziale niewłaściwego paliwa, silnika lepiej nie odpalać. Lepiej odholować pojazd do mechanika i tam spuścić całą zawartość baku.

Masz nowoczesny silnik w aucie? Pomyłka będzie kosztowna!

Czarny scenariusz dotyczy natomiast nowoczesnych diesli i benzyniaków. Ich aparatura wtryskowa jest na tyle precyzyjna, że wyłapie nawet najmniejszy dodatek złego paliwa. Skutek? W najlepszej opcji tym stanie się tryb awaryjny i powolna wycieczka do mechanika. W najgorszej może dojść do uszkodzenia wtryskiwaczy lub pompy wysokiego ciśnienia. A wtedy koszty naprawy będą liczone w tysiącach złotych. Dlatego pomyłka w przypadku diesla z systemem common rail czy benzyniaka z bezpośrednim wtryskiem, bezwzględnie powinna się zakończyć w jeden sposób. Auto należy odholować do mechanika i tam dokładnie wyczyścić bak oraz przewody paliwowe.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym. Tak, wezwanie lawety na miejsce to wydatek. Niech chęć jego uniknięcia jednak nie popycha kierowców do wymyślania "innowacji". Pewna mieszkanka Niemiec chciała odessać złe paliwo ze zbiornika swojego Passata odkurzaczem zamontowanym na stacji. Odkurzacz generuje jednak ciepło, które doprowadziło do zapłonu oparów i spalenia auta...
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.