Za kurtynę można dostać nawet 500 zł mandatu. Jak tego uniknąć?

Śnieg delikatnie prószący się nad drogami kojarzy się ze świąteczną aurą? No właśnie nie zawsze. Bo nie da się tego powiedzieć o śniegu, który sypie się z dachu nieodśnieżonego przez kierowcę auta. Takie zachowanie jest niebezpieczne i bardzo kosztowne.

Poszukujesz kolejnych porad eksploatacyjnych? Zajrzyj też do serwisu Gazeta.pl.

Śnieg sypiący się z dachu auta tworzy nieco... bajeczna aurę. Tak, to prawda. Niestety słowo bajeczny w tym przypadku może też być nacechowanie pejoratywnie. Szczególnie w przypadku, w którym jesteś kierowcą innego pojazdu jadącego z tyłu lub policjantem jadącym radiowozem. Tzw. kurtyna sprawia, że prowadzący auta jadącego z tyłu czuje się jak w czasie intensywnych opadów śniegu. Musi uruchomić wycieraczki i wytężać wzrok. A to oznacza, że potęgowane jest niebezpieczeństwo – w takich warunkach może nie zauważyć pieszego wchodzącego na pasy lub świateł stopu innego pojazdu.

Zobacz wideo Śląska autostrada. Z dachu osobówki spadał śnieg. Kierowca był zaskoczony mandatem

Odśnieżanie auta? Przecież to trwa i marzną ręce...

Zjawisku tzw. kurtyny śnieżnej można zapobiec w bardzo prosty sposób. Wystarczy dokładnie odśnieżyć nadwozie pojazdu przed ruszeniem z miejsca. Śnieg trzeba zrzucić nie tylko z szyb i lusterek, ale przede wszystkim z dachu. Szczególnie że na nim po intensywnych opadach zalegać może kilkucentymetrowa warstwa białego puchu. Tak, odśnieżanie trwa dobrych kilka minut. I w sytuacji, w której na dworze panuje mróz, z całą pewnością nie jest przesadnie przyjemne. Dlatego kierowcy czasami pomijają je przygotowując się do zimowej jazdy.

Tworzenie zagrożenia? To dla nich żaden argument. Przecież po kilku minutach śnieg z dachu przestanie się sypać. A skoro zagrożenie nie jest argumentem, może do prawidłowego zachowania zachęci ich mandat? Solidny mandat warto dodać!

Wszystkich Świętych 2019 zaczynamy od skrobania szybZgubiłem skrobaczkę. Czym można ją zastąpić, żeby nie porysować szyby?

"Zaoszczędziłeś" czas na odśnieżaniu? To przygotuj portfel

Kierowca, który nie odśnieży nadwozia, zaoszczędzi kilka minut o poranku. Zaoszczędzi pod warunkiem, że na swojej drodze nie napotka... patrolu policji. Funkcjonariusze z całą pewnością zatrzymają do kontroli pojazd pozostawiający za sobą kurtynę śnieżną. I zatrzymanie to potrwa z pewnością dłużej niż odśnieżanie. To raz. Dwa o ile po odśnieżaniu kierowca będzie miał głównie zmarznięte ręce, o tyle w tym przypadku dojedzie do celu z ciepłymi rękami, ale w zamian "lżejszy" o dobre kilkaset złotych. Jazda nieodśnieżonym autem oznacza złamanie przepisów i mandat.

Pojazd uczestniczący w ruchu drogowym ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę. – art. 66 ust. 1 pkt 1 i 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Mandat za nieodśnieżony samochód to nawet 500 zł

Ile wynosi mandat za jazdę nieodśnieżonym samochodem? Policjanci mogą wlepić nawet 500 zł grzywny. A to dopiero początek konsekwencji. Dodatkowo w skrajnym przypadku funkcjonariusze dopiszą do konta kierującego aż 6 punktów karnych – gdy uznają, że stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Na koniec... nie pozwolą mu odjechać z miejsca kontroli drogowej do momentu całkowitego odśnieżenia auta. W skrócie, kierowca i tak będzie musiał sięgnąć po szczotkę – w tym przypadku jednak będzie go to dodatkowo słono kosztować.

Więcej o: