Za dziękowanie awaryjnymi można dostać mandat. Ale trzeba mieć wyjątkowego pecha

Jazda samochodem to nie tylko znajomość przepisów, ale i drogowych zwyczajów. A jednym z ważniejszych jest dziękowanie migaczami. Zasada ta to element niepisanego savoir vivre kierowców. Niepisanego, czyli... nielegalnego. Tylko czy to musi oznaczać mandat?

Ten i inne nawyki drogowe polskich kierowców omawiamy też w serwisie Gazeta.pl.

Bardzo dużo mówi się o tym, że w czasach pandemii i izolacji nasze zachowania stają się coraz bardziej agresywne. Źle reagujemy na uwagi osób obcych, co prowadzi do przypadkowych konfliktów. I to z pewnością prawda. Prawdą jest jednak też to, że na polskich drogach mimo wszystko poprawia się kultura jazdy. Jesteśmy bardziej skorzy do wpuszczania osób z jezdni podporządkowanych czy innych pasów ruchu. A to prowadzi nas do podziękowań. Tu działa prosty schemat – aby podziękować innemu użytkownikowi drogi za uprzejmość, wystarczy mignąć mu światłami awaryjnymi.

Choć szkoły są dwie. Kierowcy TIRów dziękują sobie migaczami – a konkretnie sekwencją migaczy składającą się z kierunkowskazów prawego, lewego i prawego. Bo światła awaryjne są zarezerwowane do informowania osób jadących z tyłu o zatorach drogowych.
Zobacz wideo Interaktywny test nowej Skody Kodiaq

Awaryjne na podziękowanie, czyli mamy... wykroczenie!

Mignięcie światłami awaryjnymi to kurtuazyjny element naszej rzeczywistości drogowej. I żeby się o tym przekonać, wystarczy wyjechać na ulice większego miasta. Za pomocą awaryjnych kierowcy dziękują sobie i przepraszają się. Tylko czy takie zastosowanie świateł awaryjnych jest w pełni zgodne z prawem? No właśnie nie. Światła awaryjne według art. 50 ustawy Prawo o ruchu drogowym mają jedno zastosowanie. Służą do "sygnalizowania postoju pojazdu silnikowego lub przyczepy z powodu uszkodzenia lub wypadku". Tyle!

Skoro miganie światłami awaryjnymi w ramach podziękowania lub przeproszenia innego użytkownika drogi nie jest w pełni legalne, musi być też obwarowane karą. I jest. Nieprawidłowe używanie świateł awaryjnych w razie zatrzymania przez policję może oznaczać mandat wynoszący od 150 do 300 zł. Co więcej, wykroczenie oznacza też dopisanie do konta prowadzącego 1 punktu karnego.

Awaria sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu Emilii Plater i Emilii Sczanieckiej w Szczecinie. Duże zamieszanie i korkiWłączył kierunkowskaz, ale pojechał prosto i doszło do wypadku. Czyja wina?

Migasz awaryjnymi? Mandatu nie dostaniesz. Chyba że masz wyjątkowego pecha

Zanim jednak w komentarzach pod tym tekstem rozgorzeje dyskusja dotycząca zasadności tej kary, musimy wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. W polskim porządku prawnym sankcja za to wykroczenie jest... czysto pozorna. Jeszcze nigdy nie słyszeliśmy o tym, aby za taki czyn jakiś kierowca został ukarany. Musiałby chyba trafić na drodze na wyjątkowo złośliwego policjanta i dodatkowo wejść z nim w ostrą polemikę. W przeciwnym razie o karze z cała pewnością mowy nie może być. A to o tyle ważne, że miganie światłami to element drogowego savoir vivre. Savoir vivre, który sprawia że wszystkim nam jeździ się milej i który powoduje, że choć na chwilę możemy się uśmiechnąć za kierownicą.

Więcej o: