Czym jest ucieczka z miejsca kolizji? Większość kierowców nie wie, kiedy ma z nią do czynienia

Ucieczka z miejsca kolizji, identycznie jak wiele innych pojęć w prawie drogowym, nie ma precyzyjnie wyznaczonych granic. Są jednak sposoby, na uniknięcie odpowiedzialności z jej tytułu. Co zrobić, żeby z własnej kieszeni nie płacić za naprawę auta poszkodowanego?

Więcej porad prawnych znajdziesz w serwisie Gazeta.pl.

Prawo po macoszemu traktuje temat ucieczki z miejsca kolizji. Wskazuje jedynie, że oddalenie się musi mieć charakter wyraźny. Co to jednak oznacza? Kierowcy mogą się jedynie domyślać, że mówimy o sytuacji, w której jeden z uczestników zdarzenia po prostu zaczyna uciekać. Ewentualnie o przypadku, w którym po szkodzie parkingowej sprawca odjeżdża nie zostawiając za wycieraczką auta poszkodowanego swoich danych kontaktowych. Granice tych przypadków są jednak płynne. Zatem takim samym uciekinierem może się stać osoba, która uderzyła inne auto i uciekła, jak osoba, która uderzyła inne auto i chciała ustalić jego właściciela, ale to się nie udało.

Zobacz wideo 18 proc. kierowców nie wie, jak stare są opony na których jeżdżą. Omawiamy autorski raport Moto.pl

Uciekłeś? To teraz płać za naprawę...

W przypadku kolizji pojawiają się dwa typy konsekwencji prawnych. Po pierwsze jeżeli policja udowodni, że sprawca kolizji zbiegł z miejsca zdarzenia, otrzyma mandat wynoszący do 500 zł i 6 punktów karnych. Po drugie będzie musiał... sam zapłacić za naprawę pojazdu poszkodowanego. Tak, ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie poszkodowanemu. Niedługo później zgłosi się jednak do sprawcy z tzw. roszczeniem regresowym. W efekcie będzie on musiał spłacić każdą złotówkę odszkodowania wraz z należnymi ustawowo odsetkami.

W przypadku ucieczki z miejsca zdarzenia pozostaje jeszcze jeden problem. Problem z kwestią udzielenia pomocy ofiarom. Kierowca, który uderzy w inny pojazd, ma obowiązek zatrzymania się i upewnienia, że nikomu nic się nie stało. Jeżeli zamiast tego oddali się z miejsca zdarzenia, otrzyma 10 punktów karnych. Ustalenie jego personaliów przez policję może być także jednoznaczne z tym, że sprawa trafi do sądu – tak stanie się wtedy, gdy u poszkodowanego kilka dni po stłuczce ujawni się np. uraz szyi. Sąd nałoży karę grzywny, ograniczenia wolności lub odbierze prowadzącemu prawo jazdy.

Uderzyłeś w inne auto, ale jego kierowcy nie ma? Co wtedy?

Wyobraźcie sobie taki scenariusz, że jesteście sprawcą szkody parkingowej, ale poszkodowanego nie ma w aucie. Co powinniście zrobić w takiej sytuacji, aby nie została wam przypisana ucieczka? Po pierwsze należy się zatrzymać i podjąć starania mające na celu ustalenie właściciela uszkodzonego auta. Być może jest w pobliskim sklepie, a być może gdzieś obok pracuje albo mieszka. W przypadku centrów handlowych warto poprosić o pomoc np. ochronę – mogą wezwać poszkodowanego wyczytując numer rejestracyjny jego pojazdu.

Ktoś oszukał cię kierunkowskazem i doszło do stłuczki? Niestety, działa tu jedna zasadaKtoś oszukał cię kierunkowskazem i doszło do stłuczki? Niestety, działa tu jedna zasada

Jeżeli ustalenie poszkodowanego nie jest możliwe, kierowca powinien zostać swoje dane kontaktowe za wycieraczką. Może się jednak zdarzyć, że karteczka wypadnie, ktoś ją wyciągnie, ewentualnie poszkodowany jej nie zauważy. Warto na taką ewentualność przygotować się, wykonując zdjęcia uszkodzeń w pojeździe oraz zdjęcie pokazujące kartkę wsadzoną za wycieraczkę. To powinno uratować kierowcę przed konsekwencjami ucieczki z miejsca kolizji.

Niewielka szkoda i... opinia biegłego

Na koniec musimy rozpatrzyć jeszcze jeden scenariusz. Może zdarzyć się tak, że do szkody parkingowej doszło, ale sprawca jej nie poczuł – miało miejsce np. delikatne obtarcie zderzaka. I choć początkowo czyn zostanie zakwalifikowany przez funkcjonariuszy jako ucieczka z miejsca kolizji, w sądzie można starać się udowodnić, że było inaczej. Konieczna będzie opinia biegłego. Musi on stwierdzić, że kierujący rzeczywiście mógł nie poczuć niewielkiej szkody. Jeżeli sąd przychyli się do tej motywacji, ubezpieczyciel nie będzie mógł przypisać sprawcy umyślności działania. Tym samym polisa OC pokryje koszty związane z naprawą szkody.

Więcej o: