Naklejka z imieniem dziecka na aucie budzi śmiech. A pełni wyjątkowo ważną rolę

Wlepki z napisem "baby on board" stały się po prostu nudne. A jako że rynek nie lubi próżni, producenci wymyślili nowy dodatek. Są nim naklejki z imieniem dziecka. I choć budzą one przede wszystkim uśmiech innych kierowców, nie po to powstały.

Dziś stojąc w korku w dużym mieście nie trzeba mieć ze sobą gazety. Kierowca może się bowiem naczytać różnego rodzaju naklejek, które kierowcy umieszczają w tylnej części swoich aut. A najnowsza modą są zdecydowanie wlepki informujące o tym, że Adaś, Andżelika, Karolek lub Martusia są na pokładzie auta. I choć naklejka z imieniem dziecka obecnie rzeczywiście może budzić śmiech, fakt ten jest wyłączną winą kierowców i producentów naklejek. Bo to oni odpowiadając na zapotrzebowanie rynku i tworząc zmyślne grafiki i "śmieszne" napisy zrobili z niej designerski dodatek – choć pierwotnie była stosowana z uwagi na bezpieczeństwo.

Zobacz wideo Kierowca skody ucieczkę przed policją zakończył w rowie

Naklejka z imieniem dziecka to ważna informacja!

Co to znaczy, że naklejka informująca o obecności dziecka na pokładzie miała wpływać na bezpieczeństwo? Bo w założeniach otrzymała dwie role. Po pierwsze chodziło o to, aby inni użytkownicy drogi doskonale wiedzieli o tym, że pojazd przewozi nieletnie pociechy. A naklejka na tylnej szybie jest wystarczająco sugestywna. Informacja okazuje się o tyle przydatna, że z tego tytułu pozostali kierowcy mogą być nieco bardziej wyrozumiali – bo być może z uwagi na dzieci na pokładzie prowadzący jedzie wolniej, niż wskazuje ograniczenie prędkości obowiązujące na danym odcinku.

Po drugie naklejka może stanowić bardzo ważną informację dla służb ratunkowych w razie wypadku. Straż pożarna widząc tabliczkę wskazującą na możliwość przewożenia dzieci na pokładzie, może dokładniej przeszukać kabinę pasażerską w poszukiwaniu ofiar podczas usuwania skutków zdarzenia. Strażacy zajrzą np. pod fotele czy w mniej dostępne przestrzenie – bo teoretycznie małoletni pasażer mógł przemieścić się pod wpływem siły uderzenia i utknąć między pierwszym a drugim rzędem siedzeń.

Z naklejek śmiejmy się. Jak najbardziej! Ale też wyciągajmy wnioski

Na koniec jeszcze drobna konkluzja. Naklejka z imieniem dziecka na tylnej szybie lub zderzaku pojazdu rzeczywiście może budzić uśmiech. Szczególnie że użyte na niej grafiki czy napisy czasami naprawdę bawią. Jednak niech forma oryginalnego dodatku nie zagłuszy prawdziwego sygnału wysyłanego przez wlepkę. Bo w takiej formie powinna – jak to mawiał klasyk – "bawiąc uczyć i ucząc bawić".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.