Niebawem może ruszyć lawina pozwów. Chodzi o odbieranie praw jazdy za prędkość

Piotr Kozłowski
Jeśli skarga Rzecznika Praw Obywatelskich okaże się zasadna, w Polsce może ruszyć lawina pozwów przeciwko Skarbowi Państwa. RPO twierdzi, że zabieranie praw jazdy przez policjantów jest niekonstytucyjne.

Rzecznik Praw Obywatelskich kwestionuje odbieranie praw jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym. Chodzi nie o sam fakt czasowego odbierania uprawnień, a o formę, w jakiej się to odbywa.

Wskazania radarów mogą być mylne. Nadto obywatele kwestionują, by to oni kierowali pojazdem w chwili zrobienia zdjęcia fotoradarem

- tłumaczy decyzję o zaskarżeniu obowiązujących przepisów RPO Adam Bodnar.

Zobacz wideo Kierowca ciągnika myślał, że mu się uda

Dziś prawo jazdy na trzy miesiące odbierane jest automatycznie po zarejestrowaniu wykroczenia przez policjanta lub fotoradar. Dokonuje tego starosta na podstawie policyjnej notatki. Od decyzji można się odwołać, ale prawo jazdy i tak zostanie zatrzymane. Zanim sprawa zostanie rozstrzygnięta przez sąd, kierowca zdąży już odzyskać prawo jazdy po upływie trzech miesięcy. W jakim celu ma zatem odwoływać się do sądu?

Właśnie dlatego Rzecznik Prawo Obywatelskich przyłączył się do trwającego już w Trybunale Konstytucyjnym postępowania w tej sprawie.

Prezes Sądu Najwyższego poddaje w wątpliwość konstytucyjność zabierania prawa jazdy

Wcześniej z podobnym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego wystąpiła pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. We wniosku do TK czytamy:

Obowiązującym przepisom zarzucono brak podstawowych gwarancji proceduralnych dla osób, którym zatrzymano prawo jazdy na podstawie wyżej wymienionych przepisów. Podniesiono, że zarówno organy administracyjne rozpatrujące wnioski policji o zatrzymanie prawa jazdy na tej podstawie oraz w toku postępowania odwoławczego, jak i sądy administracyjne zajmują jednoznaczne stanowisko, że wyłącznym dowodem przekroczenia przez kierującego pojazdem dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym lub przekroczenia dopuszczalnej liczby przewożonych osób, jest informacja organu kontroli ruchu drogowego o tym fakcie.

Zdaniem Sądu Najwyższego nadanie kompetencji do arbitralnego decydowania o zatrzymaniu prawa jazdy organowi kontroli ruchu drogowego, głównie policji, bez możliwości weryfikacji okoliczności ją uzasadniających przez organ administracyjny i sądowy, nie jest do pogodzenia z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie prawnym. Mówi o tym art. 2 Konstytucji RP. Z tej zasady wynika m.in. prawo do rzetelnej procedury sądowej wraz z prawem do sądu.

Jeśli TK uzna wątpliwości SN i RPO za zasadne, przepisy będą musiały zostać zmienione. Wątpliwe, by państwo zrezygnowało z odbierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym, ale będzie musiało zmienić procedury. Jednak od chwili ogłoszenia wyroku TK do ewentualnej zmiany przepisów będzie musiało minąć trochę czasu. Jeśli policjanci wciąż będą stosować obecną procedurę, Skarb Państwa będzie czekać lawina pozwów. Jeśli drogówka zawiesi stosowanie tej kary na czas opracowania nowych przepisów, piraci drogowi nie będą tracić uprawnień za znaczące przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.

Utrata prawa jazdy za prędkość

Za przekroczenie dozwolonej prędkości o co najmniej 51 km/h w terenie zabudowanym grozi od 400 do 500 zł i 10 pkt karnych. Oprócz tego kierowcy odebrane jest prawo jazdy na 3 miesiące. Jeśli mimo to kierowca będzie prowadził samochód i zostanie złapany, okres ten zostanie wydłużony z 3 do 6 miesięcy. Jeżeli i to nie poskutkuje i kierowca znów wsiądzie za kierownicę i zostanie zatrzymany, straci prawo jazdy i będzie musiał ponownie podchodzić do egzaminu. Tej samej karze (czasowej utracie prawa jazdy) podlega ten, kto przewozi więcej osób niż dopuszczają limity.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.