Nie żyje Max Mosley, wieloletni szef FIA i adwokat samochodowego bezpieczeństwa

Brytyjski kierowca, prawnik i organizator zmarł 23 maja 2021 r. po długiej chorobie nowotworowej. Dzięki jego staraniom o podniesienie poziomu bezpieczeństwa żyje wielu wyczynowych kierowców.

Max Mosley razem ze swoim przyjacielem Berniem Ecclestonem przez dziesięciolecia trząsł światem sportów motorowych z ich królową Formułą 1 na czele. Mosley był prezesem międzynarodowej federacji samochodowej FIA od 1993 do 2009 roku. Odszedł w atmosferze seksualno-obyczajowego skandalu do końca broniąc prawa osób publicznych do zachowania prywatności.

Przez dziesiątki lat bronił też zdrowia kierowców biorących udział w sportowych zmaganiach oraz jeżdżących codziennie po ulicach. Nikt na świecie nie zrobił więcej w kwestii ich bezpieczeństwa. To Mosleyowi zawdzięczamy wprowadzenie wielu przepisów i rozwiązań, które drastycznie podniosły jego poziom.

Maksowi Mosleyowi jesteśmy dłużni między innymi wprowadzenie europejskiego systemu oceny bezpieczeństwa nowych samochodów znane jako Euro NCAP (New Car Assesment Programme). Składa się przede wszystkim z obowiązkowych testów zderzeniowych, ale nie tylko.

Po śmierci w ten sam weekend (30.04-01.05.1994 r.) dwóch kierowców Formuły 1 - Rolanda Ratzenbergera i Ayrtona Senny - uformował radę ekspertów, której celem było podniesienie bezpieczeństwa sportów samochodowych.

Max Mosley, 1969 r.Max Mosley, 1969 r. fot. Raimund Kommer/Wikimedia Commons

Jej efekty to: ograniczenie mocy silników, stopniowe wycofywanie się z opon typu slick, upowszechnienie crash testów wyczynowych samochodów i bolidów, wprowadzenie ochraniaczy szyjnego odcinka kręgosłupa (HANS), zmiany torów wyścigowych na bezpieczniejsze oraz wiele innych zmian.

Nie spodobały się wielu fanom i niektórym kierowcom, ale skutkiem było uratowanie życia wielu z nich i ogromne podniesienie poziomu bezpieczeństwa sportowych zmagań w potężnych maszynach. Mosley przywiązywał do tego wielką wagę, bo w młodości sam był wyścigowym kierowcą, a później świadkiem śmierci wielu kolegów.

Ojciec Maksa Mosleya miał długi romans z faszyzmem

Pochodził z bogatej arystokratycznej rodziny. Jego ojciec był politykiem, który w latach 30. XX wieku został przewodniczącym Brytyjskiej Unii Faszystów (BUF). Po wojnie trafił do więzienia, został wykluczony z życia publicznego i okrył całą rodzinę niesławą. Syn w czasie studiów na Oxfordzie zaczął odwiedzać pobliski tor Silverstone i wtedy zaraził się pasją do wyścigów.

Rodzinne pieniądze pozwoliły Maksowi założyć w latach 70. wraz z trzema kolegami słynny wyścigowy zespół March Engineering. Startowali w nim m.in.: Niki Lauda, Jo Siffer i rozrywkowy James Hunt. W 1974 roku wraz z innymi szefami zespołów (m.in. Ecclestonem, Tyrrellem, Williamsem) założył stowarzyszenie konstruktorów Formuły 1 (FOCA).

W poprzedniej dekadzie wziął udział w ponad 40 wyścigach. Wtedy widział jak giną jego koledzy z toru: dwukrotny mistrza świata Jim Clark (na torze Hockenheim w 1968 r.), a potem Piers Courage i Chris Lambert, z którymi startował w jednym teamie. Mosley był dobrym kierowcą i odniósł sporo sukcesów w Formule 2. Niedostatki talentu nadrabiał nieprzeciętną inteligencją, która później pomogła mu zostać tak sprawnym organizatorem.

Po seks skandalu z 2008 roku, kiedy tabloid "News of the World" opublikował prywatne zdjęcia z orgii seksualnej, w której brał udział, Mosley uwikłał się w liczne procesy sądowe i wycofał z życia publicznego. Większość z nich wygrał. Zmarł w wieku 81 lat, o jego śmierci zawiadomił przyjaciel z toru Bernie Ecclestone.