Koce gaśnicze dla samochodów? Mogą okazać się strzałem w dziesiątkę [WIDEO]

Gdy auto się pali, wiadomo, że to już koniec z naszymi czterema kółkami. Ważne by ugaszenie go było łatwe i bezpieczne, zarówno dla ludzi, jak i środowiska.

Gdy coś się pali to pierwszym odruchem jest gaszenie ognia za pomocą wody. Są jednak sytuacje, gdy woda może o wiele bardziej zaszkodzić niż pomóc. Przykładem niech będzie palący się samochód elektryczny. Taki pojazd powinien być gaszony pianą lub proszkiem. Nie wszystkie jednak zastępy straży pożarnej są przygotowane do takiego gaszenia i wykorzystywana jest przez nich woda. W takim wypadku strażacy mogą zostać porażeni prądem i o wiele dłużej trwa sama akcja. Czy jest, zatem inny sposób, który może być wykorzystywany również przez zwykłego kierowcę?

 

Koce gaśnicze to nie jest nowy pomysł, ale zaczynają być produkowane takie wersje, które rozmiarem są w stanie przykryć płonący samochód. Idea jest bardzo prosta, ale aby wykonać to prawidłowo potrzeba przynajmniej dwóch osób. Kiedy płonie auto, naciągany jest taki koc na niego, który sam nie jest w stanie się zapalić i nie przepuszcza powietrza, a jak wiadomo, aby ogień mógł płonąć potrzebny jest tlen. W ten sposób odcina się płomienie od środowiska.

Mercedes-AMG C 63 SChciał spalić gumę Mercedesem-AMG, ale nie wiedział, że musi wyłączyć trakcję. Samochód doszczętnie spłonął [WIDEO]

Aby taki koc szczelnie przylegał do pojazdu, musi swoje ważyć, z tego też powodu potrzebne są, co najmniej dwie osoby do jego rozłożenia. Średnio taki koc waży 30 kg i gdy jest zwinięty, nie różni się niczym od zwykłego materiału. Co najważniejsze w tym przypadku, taki koc gaśniczy można używać wielokrotnie.

Cena jak na razie jest wysoka za taką formę wsparcia – ok. 2000 euro. Nie powinno się go traktować, jako zamiennika dla gaśnicy, ale w przyszłości, kto wie? Może znajdzie się w standardowym wyposażeniu aut elektrycznych.

Zobacz wideo
Więcej o: