Co zrobić, gdy ktoś zarysuje moje auto? To zależy. Zależy od tego czy sprawca zbiegł.

Pomimo obecności w autach czujników parkowania i kamer cofania, szkody parkingowe zdarzają się i będą się zdarzać. Zatem co zrobić, gdy ktoś zarysuje moje auto? Modele postępowania są dwa.

Na początek należy rozróżnić dwa przypadki. Pierwszy, w którym ktoś zarysował moje auto, ale nie odjechał z miejsca kolizji, ewentualnie za wycieraczką zostawił dane kontaktowe do siebie. W takim przypadku postępowanie można zakończyć standardowym oświadczeniem sprawcy kolizji. W nim powinny być zawarte informacje o miejscu i czasie zdarzenia, dane pojazdów i kierowców, informacja o polisie OC auta sprawcy oraz wskazanie okoliczności kolizji i uszkodzeń pojazdów. Z tak przygotowanym oświadczeniem poszkodowany zgłasza roszczenie do ubezpieczyciela i albo uzyskuje odszkodowanie, albo naprawia pojazd bezgotówkowo.

Zobacz wideo Kolizja w Olsztynie. Kierowca fiata zignorował czerwone światło

Zarysował moje auto i nie chce spisać oświadczenia. Co wtedy?

Oczywiście może się okazać, że sprawca odmówi spisania oświadczenia. A wtedy poszkodowanemu nie pozostanie nic innego, jak wezwanie na miejsce kolizji policji. Funkcjonariusze przeprowadzą dochodzenie, przesłuchają ewentualnych świadków i na tej podstawie ocenią winę prowadzącego. Skutek? Poszkodowany będzie mógł likwidować szkodę z OC sprawcy na podstawie notatki policyjnej, a sprawca straci zniżki, ale też otrzyma mandat karny za spowodowanie kolizji. Obecność funkcjonariuszy o tyle komplikuje sprawę, że wydłuża czas jej załatwienia. Na patrol często trzeba czekać kilkadziesiąt minut.

Zarysował moje auto i… uciekł! Jak postępować?

Drugi z przypadków jest nieco gorszy. Bo często jest tak, że sprawca ucieka z miejsca wypadku. A wtedy na początek należy go ustalić, a później zgłosić sprawę na policję. Jak ustalić dane pojazdu, który zarysował mojego auto? Może się okazać, że parking jest wyposażony w monitoring. A wtedy pomocne w ustaleniu sprawcy okaże się uzyskanie nagrania od ochrony obiektu. Najlepiej, aby to przedstawiało moment kolizji oraz wyraźnie wskazywało numery rejestracyjne pojazdu oraz wizerunek sprawcy. Co w sytuacji, w której w miejscu zdarzenia jest monitoring, ale to monitoring miejski? Dostęp do nagrania uzyskają policjanci.

Sytuacja, w której na parkingu, na którym ktoś zarysował moje auto nie ma kamer, nadal nie jest stracona dla kierowcy. Zawsze może się bowiem okazać, że zdarzenie ma jakiś świadków i ci np. zanotowali numer rejestracyjny pojazdu, ewentualnie wykonali jego zdjęcie. Od świadków takich należy spisać dane personalne i kontaktowe. Z całą pewnością zostaną oni bowiem wezwani przez policję po zgłoszeniu sprawy. A kiedy właściciel powinien zgłosić kolizję i ucieczkę sprawcy? Może wezwać patrol telefonicznie na miejsce zdarzenia, a może też wybrać się na komisariat i złożyć zgłoszenie praktycznie w dowolnym czasie.

Szkoda parkingowa oznacza postępowanie. To nie musi wskazać winnego!

Po wykonaniu zgłoszenia policjanci rozpoczną postępowanie. Przejrzą dowody, przesłuchają ewentualnych świadków i zdobędą konieczne nagrania. Na tej podstawie wskażą sprawcę i ustalą jego tożsamość. Skutkiem będzie ukaranie winnego kolizji oraz sporządzenie notatki pozwalającej poszkodowanemu na likwidację szkody z ubezpieczenia OC pojazdu sprawcy. Niestety na takie rozstrzygnięcie sprawy trzeba często poczekać kilka tygodni. Poza tym warto pamiętać o tym, że funkcjonariusze wcale nie muszą ustalić winnego kolizji. Czasami może się to okazać niemożliwe - w takim przypadku postępowanie zostanie umorzone.

W razie braku możliwości wskazania sprawcy i umorzenia postępowania, poszkodowany nadal nie musi likwidować szkody z własnej kieszeni. Niestety nie zawsze uzyska odszkodowanie. Możliwość taka występuje bowiem wyłącznie wtedy, gdy zdecyduje się na naprawę i wykona zgłoszenie w ramach wykupionej dla samochodu nieobowiązkowej polisy autocasco. Zanim właściciel zdecyduje się na taki krok, powinien jednak pamiętać o tym, ze zgłoszenie szkody z AC oznacza utratę zniżek. Nie przy każdym typie kolizji się to zatem opłaci - bo szkoda może polegać np. na delikatnie porysowanym zderzaku, który wystarczy przemalować za kilkaset złotych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.