Naprawa Astona Martina DB9 kosztowała 330 tys. dolarów. Pozwanie serwisu nie okazało się dobrym pomysłem

Większość właścicieli oraz właścicielek samochodów Aston Martin wspomina je dobrze. Ta będzie wyjątkiem, bo najpierw rozbiła swój egzemplarz DB9 uderzając w kamień. Potem widząc wysoki rachunek oskarżyła serwis o próbę oszustwa i... przegrała proces sądowy.

Kraksa oraz jej skutki uboczne łącznie kosztowały tę kierowczynię dokładnie 328 930 dolarów i 50 centów. Sytuacji nie ratuje nawet fakt, że chodzi o dolary kanadyjskie. W przeliczeniu na amerykańskie wciąż wychodzi bardzo dużo - ponad 253 tys. dolarów. Ta użytkowniczka Astona Martina może mówić o prawdziwym pechu albo braku zdolności do perspektywicznego myślenia.

Model DB9 był produkowany przez brytyjską firmę naprawdę długo, bo od 2004 do 2016 roku. W zależności od rocznika i wersji pod jego maską można znaleźć silnik V12 o pojemności 5,9 litra i mocy od 456 KM do 547 KM. Z biegiem lat ten samochód stawał się coraz bardziej przestarzały technicznie, co sprawiało, że sporo tracił na wartości.

Z drugiej strony nawet dziś to bardzo atrakcyjny samochód, który można kupić za rozsądną cenę. Prawdziwe gran turismo z dwunastocylindrowym silnikiem. Poza tym jeździł nim sam James Bond. Dlatego stanowi atrakcyjny kąsek na rynku używanych supersamochodów, ale koszty jego naprawy wciąż są wysokie. Dobitnie przekonała się o tym mieszkanka Kanady.

Nowy Aston Martin DB9 kosztował w 2014 roku 200 tys. dolarów

Co ciekawe kupiła samochód w salonie i użytkowała go od nowości. Kosztował wtedy 200 tys. dolarów, więc właścicielka nie była biedną osobą. Pech zaczął się w 2015 roku, gdy Jessica Liu najpierw uderzyła swoim samochodem o występ skalny albo duży kamień, w wyniku czego uszkodziła zawieszenie prawego koła, błotnik, elementy zawieszenia i podwozia. Oddała swojego DB9 do autoryzowanego serwisu blacharsko-lakierniczego w Vancouver, który wstępnie ocenił koszty naprawy na 85 do 135 tys. kanadyjskich dolarów.

To zdenerwowało właścicielkę, która uznała, że warsztat Astona Martina próbuje ją oszukać. Prawdopodobnie w międzyczasie pogorszyła się też jej finansowa kondycja. W dodatku założyła, że pracownicy serwisu chcą wykorzystać sprzyjające okoliczności: jej słabą znajomość języka angielskiego oraz jej rzekome bogactwo. W 2018 roku pani Liu rozpoczęła batalię sądową. Czterech prawników po kolei odmówiło reprezentowania jej przed sądem, więc postanowiła robić to samodzielnie.

Aston Martin DB9Aston Martin DB9 fot. Aston Martin

Właścicielka Astona Martina DB9 oceniła swoje szkody na 300 tys. dolarów

Na taką kwotę złożyły się koszty materialne oraz straty moralne. Proces się ciągnął 600 dni, ale ostatecznie powódka go przegrała. Sąd ocenił, że musi zapłacić pozwanemu koszt naprawy (85 549 dolarów) i przechowywania samochodu, a także wynajęcia adwokata i pozostałe koszty sądowe. Łącznie wyszło 328 930,50 dolara.

Co było faktyczną przyczyną problemów Jessiki Liu? Wygląda na to, że właścicielka Astona Martina DB9 kupiła zbyt drogi samochód - miała najtańsze ubezpieczenie, które nie pokrywało kosztów naprawy powypadkowej, sama również nie chciała tego zrobić.

Dlatego przymierzając się do zakupu samochodu, zwłaszcza jeśli jest bardzo drogi, trzeba wziąć pod uwagę jego koszty użytkowania, w tym ubezpieczenia i ewentualnej naprawy. Inaczej może się okazać, że wydatki nas przerosną i wpadniemy w prawdziwe kłopoty. Poza tym zazwyczaj dobrze jest słuchać rad prawników. Bądźmy jak James Bond, a nie Jessica Liu.