Wraca EDWARD i znowu możemy się skompromitować. Rok temu więcej osób zginęło tylko we Francji

Filip Trusz
W Polsce właśnie rozpoczął się EDWARD, czyli dzień bez śmiertelnego wypadku na drodze. W zeszłym roku w tym dniu na drogach zginęło aż osiem osób. Policja ma jednak pomysł, jak poprawić nasz wynik.

Przed rokiem EDWARD cieszył się w polskich mediach dużym zainteresowaniem. Z powodu tragicznego wyniku Polski. Co kryje się pod tą nazwą? Europejski dzień bez śmiertelnego wypadku drogowego - European Day Without A Road Death. W tym dniu w 2019 r. w Polsce na drogach zginęło aż osiem osób. Bylibyśmy niechlubnym liderem, ale bardzo słaby wynik odnotowali jeszcze Francuzi (dziewięć śmiertelnych ofiar), którzy zwykle w podobnych zestawieniach plasują się gdzieś w środku stawki. Tradycyjnie o miano najniebezpieczniejszego kraju rywalizowali z nami Rumuni (siedem ofiar śmiertelnych). Co ciekawe, Bułgarzy postanowili tym razem "nie chwalić" się swoim wynikiem i nie podali danych ze swoich dróg.

W krajach biorących udział w akcji zginęły tego dnia 52 osoby. W 11 nie odnotowano ani jednego śmiertelnego wypadku. To oczywiście znacznie mniejsze od nas państwa (np. Litwa, Dania, Estonia czy Cypr), ale Polska wypada bardzo źle także na tle większych ludnościowo krajów. W Niemczech zginęły dwie osoby, w Hiszpanii - jedna, w Wielkiej Brytanii i Włoszech - po trzy. Przypomnijmy, w mniejszej Polsce - aż osiem.

EDWARD powraca dzisiaj. Choć już pod inną nazwą

EDWARD powraca w tym roku z nową nazwą. Akcja nazywa się teraz ROADPOL Safety Days i pokrywa się z trwającym od 16 do 22 września Europejskim Tygodniem Mobilności. Celem kampanii jest zredukowanie liczby ofiar śmiertelnych w ruchu drogowym, tak aby przynajmniej jednego, wyznaczonego dnia, np. w Polsce 18 września, nie było ich w ogóle.

- Corocznie podczas jednego wrześniowego dnia organizowane są kampanie informacyjne, by uświadomić uczestnikom ruchu drogowego, że każdy z nich może dzięki niewielkim zmianom w swoim zachowaniu na drodze poprawić bezpieczeństwo własne oraz innych uczestników. Działania te są adresowane zarówno do kierowców, pasażerów, rowerzystów, motocyklistów, jak i pieszych - komentuje Anna Zielińska z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS.

Policja ma pomysł, jak zwiększyć dzisiaj bezpieczeństwo na drodze

Cały dzień możemy się spodziewać wzmożonych kontroli policyjnych. Służby stawiają na kaskadowe pomiary prędkości. Polega on na prowadzeniu kontroli na tej samej drodze, w tym samym czasie, ale w różnych miejscach przez patrole ustawione kolejno po sobie na często niezbyt długim odcinku drogi. To sposób na kierowców, którzy widząc policjantów, zwalniają do dozwolonej na danej drodze prędkości, a po minięciu radiowozu od razu przyspieszają. Kaskadowy pomiar prędkości sprawia, że taka osoba jest łapana na kolejnej, rozstawionej kawałek dalej kontroli.

Czy katastrofalne wyniki EDWARD-a w Polsce szokują? Nie. Niestety, nie.

Polskie drogi od wielu lat znajdują się w czołówce najniebezpieczniejszych w Unii Europejskiej. I choć z roku na rok nasze bezpieczeństwo się poprawia, to wciąż nasz kraj zaznaczany jest w podobnych zestawieniach na czarno lub czerwono. Według unijnych danych, w Polsce w wypadkach w przeliczeniu na milion mieszkańców ginie 76 osób rocznie. Niebezpieczniej jest w Rumunii (96) oraz Bułgarii (88). Ostatnio udało nam się nieznacznie przeskoczyć Łotwę (78). Miejsce Polski poprawiło także dołączenie do wspólnoty Chorwacji, gdzie w przeliczeniu na milion mieszkańców rocznie ginie 77 osób.

Nie przesadzamy z tym czarnym kolorem. Tak wygląda opublikowana w tym roku przez Parlament Europejski mapa "Bezpieczeństwo na drodze w UE":

Bezpieczeństwo na drodze w UEBezpieczeństwo na drodze w UE fot. Parlament Europejski

Czy takie akcje jak EDWARD (teraz: ROADPOL Safety Days) mogą pomóc?

Głównym celem EDWARD-a, teraz przemianowanego na ROADPOL Safety Days, jest realizacja "wizji zero" - zero osób ciężko rannych i ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w Europie. Najpierw w jednym konkretnym dniu, a docelowo - w ogóle. Są kraje, w których drogi są na tyle bezpieczne, że ta wizja wcale nie wydaje się tak odległa i absurdalna jak nad Wisłą.

- Niestety dotychczas nie udało się osiągnąć istotnego spadku liczby ofiar w dniach wzmożonych działań nadzorczych i edukacyjnych, choć zdarzają się dni na polskich drogach bez ofiar śmiertelnych. I choć cel jest bardzo trudny, to jednak możliwy do osiągnięcia - przekonuje Anna Zielińska z ITS. Mamy nadzieję, że nagłośnienie akcji zwiększy świadomość polskich kierowców. Na bezpieczeństwo na drogach wpływ ma każdy z nas. I dopóki nie zmienimy swojego podejścia do przepisów i prędkości, to nic się nie poprawi.

Zobacz wideo Uciekał przed kontrolerem, wpadł pod samochód. Wypadek zarejestrowała kamera w autobusie