Mercedes klasy S. Nowy wzorzec luksusowej limuzyny

Mercedes stopniowo budował napięcie przed premierą, zdradzając kolejne aspekty nowej klasy S. W końcu ujrzeliśmy następcę luksusowego sedana w pełnej krasie. Budzi jęk zachwytu, czy rozczarowania?

Moment prezentacji nowego Mercedesa klasy S jest zawsze ciekawy. Kolejne generacje tego modelu są bardziej lub mniej udane, ale za każdym razem budzą emocje. W końcu to najsłynniejsza luksusowa limuzyna świata.

Najnowsza wersja o oznaczeniu wewnętrznym W 223 na pierwszych zdjęciach prezentuje się nadzwyczaj skromnie. Styliści pod przywództwem dyrektora kreatywnego Gordena Wagenera upodobnili ją do aktualnego modelu CLS Coupe (C257). Ma to dobre oraz złe strony.

Oba samochody zostały nakreślone w prosty, minimalistyczny sposób. Są zwolennicy i wrogowie takiego sposobu projektowania. Pierwsi będą twierdzić, że nowy Mercedes klasy S to wzór niewymuszonej elegancji, drudzy powiedzą i napiszą, że wygląda po prostu nudno.

Jednak od wyglądu znacznie ważniejsze są zastosowane rozwiązania techniczne. Mercedes klasy S od zawsze jest pionierem wprowadzania technicznych i technologicznych nowinek do seryjnie produkowanych samochodów. Nie inaczej jest i tym razem.

Innowacyjny projekt wnętrza i nowinki multimedialnego systemu MBUX poznaliśmy już wcześniej. Po raz pierwszy w Mercedesie klasy S zagości wielki centralny ekran o pionowej orientacji, a ten przed oczami kierowcy stał się trójwymiarowy. Większość funkcji będzie trzeba wybierać głosem, gestem lub dotykiem, bo liczba przycisków została ograniczona do niezbędnego minimum.

Teraz do tej nowości dołączyły inne, niektóre są przełomowe. Na pewno należy do takich gigantyczny wyświetlacz przezierny na przedniej szybie, tak zwany HUD. W nowym Mercedesie klasy S projektor będzie wyświetlał obraz, który odpowiada ekranowi o przekątnej 77 cali oglądanemu z odległości 10 metrów.

To ważne bo system działa w tak zwanej rozszerzonej rzeczywistości. Na obserwowane przez przednią szybę otoczenie nanosi w czasie rzeczywistym informacje potrzebne kierowcy. Wyświetla ostrzeżenia i animowane strzałki, które są elementem systemu nawigacyjnego, informującym o konieczności zmiany kierunku jazdy.

Mercedes klasy S (W 223)Mercedes klasy S (W 223) fot. Mercedes

Nowy Mercedes klasy S zaoferuje trzeci poziom autonomii jazdy

Część takich manewrów nowy Mercedes klasy S będzie wykonywał samodzielnie. Producent zapowiada, że system DRIVE PILOT zagwarantuje autonomię ja

zdy trzeciego poziomu od połowy 2021 roku. Oznacza to, że w pewnych warunkach będzie w stanie poruszać się samodzielnie. Wciąż pod kontrolą kierowcy i tylko gdy pozwolą na to przepisy, ale to kolejny krok na drodze do pełnej samodzielności.

Kolejnym przełomem technologicznym mają być przednie reflektory limuzyny. W najbardziej zaawansowanej wersji DIGITAL LIGHT zostały skonstruowane z potrójnych wyjątkowo silnych diod, których światło jest odbijane przez 1,3 miliona mikroluster! Dzięki temu potrafią rysować światłem różne kształty (100 razy dokładniej niż matryce składające się 84 diod) oraz wyświetlać informacje, które mogą mieć niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo.

Luksusu, z którym kojarzy się Mercedes klasy S, znacznie łatwiej będzie można doświadczyć w jego wnętrzu. Oczywiście ma być wykonane z materiałów wysokiej jakości, a superwygodne fotele są ustawiane przez 19 elektrycznych silniczków. O dobre samopoczucie podróżujących ma zadbać ENERGIZING COACH, który przy pomocy różnych elementów działających na wszystkie ludzkie zmysły, zapewni możliwie najlepszą atmosferę do jazdy.

Mercedes klasy S (W 223)Mercedes klasy S (W 223) fot. Mercedes

Mercedes klasy S jest znacznie większy od poprzednika

A co jeśli chodzi o bardziej prozaiczne infor

macje: wymiary i jednostki napędowe? W dzisiejszych czasach i w takim samochodzie jak Mercedes klasy S, schodzą na drugi plan, ale też są interesujące.

Nowy model jest dłuższy od poprzednika. W wersji z mniejszym rozstawem osi ma długość 518 cm (+5,5 cm), z dłuższym aż 525,5 cm (+3,5 cm). Rozstaw osi urósł aż o 71 mm, a wersji przedłużonej o 51 mm, dlatego można spodziewać się wyjątkowo przestronnego wnętrza.

Źródło mocy będzie stanowić bogata i zróżnicowana gama jednostek napędowych. Na razie ujawniono cztery z nich, które stanowią rdzeń oferty. Dwie są benzynowe, oparte na takim samym silniku. Ma sześć cylindrów w rzędzie, trzy litry pojemności i osiąga moc 367 KM (w modelu S 450 4MATIC) lub 435 KM (S 500 4MATIC). Kolejne dwa są wysokoprężne.

Mercedesa S 350 d i S 400 d rozpędza turbodiesel o pojemności 2,9 litra i mocy odpowiednio: 286 KM i 330 KM. Tylko podstawowy Mercdes S 350 d będzie oferowany z napędem na tylną oś lub cztery koła. W pozostałych obowiązkowy jest system 4MATIC.

To pierwsze, ale nie jedyne wersje napędowe nowej klasy S. Skądinąd wiemy, że później dołączą do nich bardziej spektakularne: miękka hybryda V8 (S 580 - 475 KM), hybrydowa typu plug-in (S 580e - 517 KM), flagowa V12, sportowa AMG S 63 oraz jeszcze inne. Tylko całkowicie elektryczny napęd jest zarezerwowany dla innego modelu - nadchodzącego wielkimi krokami Mercedesa EQS.

O znakomity komfort jazdy i zwinne, jak na tak duże auto prowadzenie, zadba zaawansowany układ napędowy i jezdny. Zastosowano w nim tylną oś skrętną, zawieszenie powietrzne AIRMATIC, również w pełni aktywnej odmianie E-ACTIVE BODY CONTROL. Mercedes klasy S W223 będzie też jednym z najbezpieczniejszych samochodów na świecie, jak zwykle w przypadku tego modelu.

Kiedy ten jeżdżący pokaz siły koncernu Daimler AG będzie można obejrzeć na żywo oraz kupić? W Europie na przełomie 2020 i 2021 roku. Nowy Mercedes klasy S zadebiutuje w Niemczech, tam pierwsi klienci odbiorą swoje samochody jeszcze w 2020 roku.

Dłużej będą musieli na niego poczekać bogaci biznesmeni z Chin oraz USA, bo na tych rynkach nowa limuzyna Mercedesa zadebiutuje dopiero w lutym 2021 roku. A ceny? Jeśli musicie o nie pytać, to znaczy, że was nie stać.

Mercedes klasy S (W 223)Mercedes klasy S (W 223) fot. Mercedes