Co się stanie, gdy zmienisz bieg na wsteczny podczas jazdy? Sprawdził to amerykański youtuber

Każdy kierowca dobrze wie, że wrzucanie biegu wstecznego podczas jazdy do przodu to nie najlepszy pomysł. Wielu jednocześnie zastanawiało się, jak auto mogłoby zareagować na taki niespodziewany manewr. Czy doprowadzi to do zablokowania kół czy całkowitego zniszczenia przekładni?

Zastanawiało się nad tym zapewne wielu kierowców, którzy mieli okazję jeździć samochodami wyprodukowanymi w minionym stuleciu. W autach bieg wsteczny był (w niektórych zresztą dalej jest) na dźwigni bezpośrednio pod piątką, co może być nieco mylące dla osób korzystających jednocześnie z aut z sześciobiegowymi skrzyniami. Do tego wsteczny często nie był zabezpieczony żadną fizyczną blokadą.

Co stałoby się zatem, gdybyśmy przypadkowo wrzucili wsteczny przy dużej prędkości? Sprawdził to youtuber z amerykańskiego kanału AutoVlog. I to na przykładzie trzech samochodów - dwóch z automatyczną i jednego z manualną skrzynią biegów.

Wrzucał wsteczny podczas jazdy

Okazuje się, że wrzucenie wstecznego podczas jazdy wcale nie było takie proste. Pierwszą próbę youtuber przeprowadził w 2017 roku na nowym, naszpikowanym elektroniką Fordzie Fusion z automatyczną skrzynią biegów. Jedynym efektem było włączenie się kamery cofania. Elektronika nie dopuściła do faktycznej zmiany biegu na wsteczny - było to do przewidzenia.

Drugą próbę podjęto 1,5 roku później na 20-letnim aucie również z automatyczną skrzynią biegów. Efekt był inny, jednak i w tym przypadku nie stało się nic złego. Po wrzuceniu na "R" silnik zwyczajnie się wyłączył podczas jazdy nie dopuszczając do faktycznej zmiany biegu.

Ostatnią próbę autor AutoVloga przeprowadził kilka dni temu. Tym razem wykorzystano w akcji Forda Rangera z 1994 roku z manualną skrzynią biegów. Vloger rozpędził auto do 45-50 mil na godzinę (ok. 72-80 km na godz.) i wrzucił bieg wsteczny.

 

Okazało się, że przypadkowe wrzucenie wstecznego jest niemal niemożliwe, bo przesunięcie dźwigni na pozycję "R" wymaga użycia sporej siły (auto miało blokadę zabezpieczającą przed taką pomyłką). Youtuber zmuszony był wrzucić bieg "na siłę" oburącz. Po zwolnieniu sprzęgła, na kilka sekund zablokowana została tylna oś i samochód wyhamował zarzucając przy okazji tyłem.

Eksperyment nie doprowadził jednak do całkowitego zniszczenia przekładni. 26-letni Ranger był w stanie dalej się rozpędzać i pozwolił na jeszcze dwukrotne przeprowadzenie tego testu. Efekt był dokładnie taki sam. Pytanie jednak czy przekładnia wytrzymałaby podobne próby również w innych, mniej wytrzymałych samochodach?

Polecamy nie powtarzać podobnych eksperymentów samodzielnie, bo może się to skończyć źle nie tylko dla waszego auta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.