Świąteczny prezent od GITD - fotoradary wróciły na ulice Warszawy

- Mam dla państwa dobrą wiadomość, fotoradary zostały uruchomione o godz. 9.30 na rzecz poprawy bezpieczeństwa - powiedział w piątek Marek Konkolewski, dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym

Stało się to, o czym mówiło się już od wielu tygodni. Główny Inspektorat Transportu Drogowego uruchomił warszawskie fotoradary, które w ubiegłym roku były oklejone czarną folią. W Wielki Piątek włączono 20 urządzeń zlokalizowanych pod tymi adresami: ul. Sobieskiego (dwa urządzenia), ul. Witosa, ul. Sikorskiego, ul. Zamieniecka, ul. Ostrobramska, ul. Fieldorfa, aleja Krakowska, ul. 17 stycznia, ul. Grójecka, ul. Dickensa, ul. Modlińska (2 urządzenia), ul. Radzymińska, ul. Spacerowa, Most Gdański, ul. Armii Krajowej, aleja KEN, ul. Trakt Brzeski, ul. Batorego/Aleja Niepodległości.

Od stycznia tego roku straże miejskie i gminne nie mogą korzystać z fotoradarów - to wynik nowelizacji prawa. Właśnie dlatego na wielu urządzeniach w kraju pojawiła się czarna folia. Tak stało się z większością fotoradarów w Warszawie. Warszawska Straż Miejska starała się odstąpić urządzenia Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego, ale ten nie chciał ich przejąć. Powód? Do nowoczesnego systemu fotoradarów zarządzanych przez GITD nie można podpiąć urządzeń starego typu. Jak się jednak okazało, integracja tych warszawskich jest możliwa.

Eksperci chcieli powrotu fotoradarów

W roku 2016 na polskich drogach zginęło o 50 osób więcej niż rok wcześniej. Policja odnotowała 415 więcej wypadków. Pozostajemy na końcu listy państw europejskich, jeśli chodzi o bezpieczeństwo drogowe. Trudno na razie ocenić, jakie są przyczyny zahamowania pozytywnego trendu, ale zdaniem stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego jedną z nich może być odebranie strażom miejskim i gminnym prawa do korzystania z fotoradarów. Właśnie dlatego przejęcie warszawskich fotoradarów przez GITD przez ekspertów jest oceniane pozytywnie.

Straż miejska straciła fotoradary. Jak zareagowali kierowcy?

Po zaklejeniu fotoradarów czarną folią urzędnicy sprawdzali, jak na brak kontroli zareagowali kierowcy. Na ul. Modlińskiej fotoradar „pilnował” przejścia dla pieszych, które nie jest wyposażone w sygnalizację. Pomiar przeprowadzony 13 marca ubiegłego roku wykazał, że dozwolonej prędkości (60 km/h) przestrzegało tylko 15 proc. kierowców. Przeciętny kierowca jechał 70 km/h, a 15 proc. przekraczało dozwoloną prędkość o ponad 20 km/h. Nie zabrakło też piratów drogowych, którzy zgodnie z kodeksem za swoją jazdę powinni stracić prawo jazdy - rekordzista miał na liczniku 158 km/h.

Niewiele lepiej było na ul. Puławskiej. Tu również fotoradar zapewniał pieszym możliwość przejścia przez ruchliwą arterię. Po jego wyłączeniu ponad połowa kierowców przekracza dozwoloną prędkość - wielu z nich o 15-20 km/h. Tu również codziennie trafiają się kierowcy, pędzący ponad 130 km/h. "Najlepiej" wypadł pomiar z ul. Jana III Sobieskiego. W tym miejscu 30-40 proc. kierowców nie przestrzegało dozwolonej prędkości.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.