Bentley Continental GT - test | Za kierownicą

Stał się symbolem. Spowodował, że marka z podniesionym czołem wjechała w XXI wiek. Continental GT - najlepiej sprzedawany Bentley w historii, doczekał się modernizacji

Bentley Continental GT2

O tym, że to bardzo udany model nie trzeba nikogo przekonywać. Produkowany jest od 2003 roku bez żadnych modyfikacji. W tym czasie pojawiały się jedynie kolejne odmiany: kabriolet czy wersja Supersport. Wszystkie jednak w tym samym stylu, z tą samą klasą i przepełnione luksusem.

Po niemal dziesięciu latach produkcji przyszedł jednak czas na facelifting. Choć to słowo bardziej pasuje do Volkswagena Golfa czy Kii Ceed, także Bentley poddany został modernizacji. Na zewnątrz zmieniono delikatnie przetłoczenia. Nadkola mają ostrzejsze kształty, klosze lamp zmieniły nieco swoją formę, zmodyfikowano także przód auta i kształt klapy bagażnika. Na pozór niewiele, dla wprawnego oka zmiany są jednak widoczne od razu. Okrągłe kształty Continentala nabrały nieco charakteru.

Do wnętrza również wpadło nieco świeżości. Zachowano ciekawą linię deski rozdzielczej, z szerokim środkowym tunelem zmieniając tu i ówdzie detale. Całość jest teraz bardziej nowoczesna. Materiały wykończeniowe pozostały tej samej, doskonałej jakości. Tu skóra jest skórą, metal metalem a drewno drewnem. Nic niczego nie udaje. Jeśli ktoś powie wam, że ten samochód ma coś wspólnego z Volkswagenem nie wierzcie mu. Albo nigdy nie siedział w Bentley, albo nigdy nie widział Volkswagena. To prawdziwe auto z klasą, nie superprodukcja "made in Hollywood".

Pod maską Continentala GT pracuje dwanaście cylindrów. Ten sam silnik napędza Audi A8 i VW Phaetona (w końcu to jeden koncern). To jednak nie powód do wstydu. Wręcz przeciwnie. Najnowsza wersja ma 575 KM (o 15 KM więcej) i 700 Nm (o 50 Nm więcej), co w zupełności wystarcza jak na wygodne, szybkie grand turismo. Najlepsze jest jednak to, że siedząc za kierownicą 2,3 tonowego coupe w ogóle nie czujesz prędkości i przyspieszenia. Wręcz odwrotnie, świat zwalnia. Wydaje się, że 4,6 sekundy to wieki. A powinno być inaczej. Z przyspieszeniem równym Porsche 911 (997) czy Maserati GranTurismo kierowca powinien być nakręcony co najmniej jak Zwierzak z Muppetów. Nic z tego. Lord nie biega, lord chodzi z godnością. Nie mówi, tylko głosi. Zgodnie z tym Continental GT płynnie z donośnym, lecz miarowym pomrukiem. Ten spokój połączony z siłą od zawsze imponował mi w tym samochodzie. Nawet kiedy na liczniku masz powyżej 300 km/h (na niemieckiej autostradzie) auto sunie równo i spokojnie. Mistrzem zakrętów nigdy nie będzie, choć zważywszy na masę i wymiary radzi sobie z nimi bardzo dobrze.

Nowy salon Bentleya w Warszawie

Sześciobiegowa automatyczna skrzynia pracuje płynnie. W nowym modelu jest aż o 50 proc. szybsza, ale to nadal stary dobry automat, a nie zmieniająca w ułamku sekundy biegi dwusprzęgłowa przekładnia dobra do sportowych aut. Spalanie w tym samochodzie to marginalna sprawa. 16, 19 a może 22 litry na setkę. Co za różnica. Przy pewnych wartościach nie ma to zupełnie żadnego znaczenia. Poza tym zapominasz o tym szybko, kiedy siedzisz za kierownicą tego auta. Zatapiasz się w innym świecie. Delektujesz się znakomitym system nagłośnieniowy brytyjskiej firmy Naim, Breitlingiem wbudowanym na desce rozdzielczej, dźwiękiem silnika i otoczeniem powściągliwego luksusu. Jasne, że gdyby się uprzeć można wytknąć Bentleyowi sporo wad. Choćby cena. Nieco powyżej 250 tys. euro, czyli ok. milion złotych. Dużo? Dla większości pewnie tak. Są jednak i tacy, którzy uznają taką propozycję za świetną okazję. W Polsce w ubiegłym roku było ich nieco ponad dwudziestu.

Gaz

Znakomite osiągi, wyśmienita jakość wykończenia, prestiż marki.

Hamulec

Cena (choć nie dla wszystkich).

Bentley Continental GT - Kompendium

ZOBACZ TAKŻE:

Salon Frankfurt 2011 | Bentley Continental GTC

SUV Bentley na horyzoncie?

Bentley - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.