Czy za piwo na rowerze można stracić prawo jazdy? Na wycieczce nie rób wyjątków

Większość prowadzących myśli, że za piwo na rowerze nie można stracić prawa jazdy. To jednak poważny błąd. Bo taki scenariusz istnieje i opiszemy go w tym właśnie materiale. Dlatego pamiętaj, nigdy nie rób alkoholowych wyjątków na wycieczce.

O przepisach drogowych i konsekwencjach wynikających z ich łamania opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Piwo, drink i inne trunki. One nigdy nie idą w parze z prowadzeniem. Jakiegokolwiek pojazdu i gdziekolwiek. Warto o tym pamiętać. Szczególnie że procenty mogą się okazać poważnym błędem. Chociażby w przypadku, w którym kierujący zostanie zatrzymany do kontroli drogowej. Taka sytuacja sprawia bowiem, że w rękawie policjantów pojawia się kilka asów.

Zobacz wideo Warszawa. Wsiadł pijany do cudzego auta i umyślnie potrącił rowerzystę

Jakie są konsekwencje za jazdę po alkoholu na rowerze?

Bardzo dużo zależy od badania alkomatem. Gdy ten wskaże wynik od 0,2 do 0,5 promila, a więc stan po użyciu alkoholu, kierujący dostanie co najmniej 1000 zł mandatu. W sytuacji, w której wynik przekroczy 0,5 promila, kwalifikacja czynu zmieni się na stan nietrzeźwości. To oznacza grzywę sięgającą co najmniej 2500 zł. Słowa "co najmniej" oznaczają, że mandat może sięgnąć nawet 5 tys. zł. A jeżeli sprawa trafi do sądu, ten ma prawo ukarać kierującego grzywną wynoszącą maksymalnie 30 tys. zł. Na tym jednak nie koniec, bo sąd ma też możliwość wlepienia kary aresztu.

Co z zakazem? W 99 proc. przypadków za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu rowerzyści nie stracą prawa jazdy. Na mocy art. 87 par. 4 ustawy Kodeks wykroczeń dostaną jednak zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych. Choć to możliwość teoretyczna. Bo przepis mówi wyraźnie o tym, że "można orzec zakaz prowadzenia pojazdów". Stwierdzenie to nie jest kategoryczne.

Kiedy za jazdę rowerem można stracić prawo jazdy?

Powtórzę to jeszcze raz. Alkohol i środki transportu (wszelkie wymagające kierowania) nie idą w parze. Piłeś? Nie jedź. Ani samochodem, ani motocyklem, ani rowerem czy hulajnogą. Gdyby jednak powyższe konsekwencje okazały się za mało zniechęcające, muszę dodać do sprawy jeszcze jedną rzecz. Bo nie zawsze za jazdę rowerem po alkoholu kierujący dostanie "tylko" zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych. Wszystko zależy bowiem od tego, jakim rowerem jeździ.

Utrata prawa jazdy za rower elektryczny to dopiero początek...

Załóżmy, że kierowca trafił na wnikliwych policjantów. Ci uważniej przyjrzeli się pojazdowi, a pojazdem tym był rower elektryczny. Tyle że okazał się zbyt mocny i szybki. W takim przypadku funkcjonariusze skategoryzowali go jako... motorower. A to otwiera całkowicie nową pulę możliwości karnych. Bo w takim przypadku kierujący:

  • dostanie zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a więc także motocykla czy samochodu,
  • zostanie ukarany mandatem wynoszącym co najmniej 1500 zł za kierowanie niezarejestrowanym motorowerem na drodze publicznej,
  • musi się liczyć z tym, że rower elektryczny zostanie wycofany z ruchu,
  • powinien spodziewać się listu od UFG z informacją o karze za brak OC, w końcu rower elektryczny skategoryzowany jako motorower, podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu. Od 1 lipca 2023 roku mowa o kwocie na poziomie 1200 zł.

Oczywiście powyższa lista pokazuje potencjalne konsekwencje. Nie w każdym przypadku funkcjonariusze będą tak wnikliwi. Warto się jednak liczyć z taką możliwością.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.