Nico Rosberg i przejażdżka Rimakiem Neverą nr 1. Najpierw zatrzasnął kluczyk, potem nie opanował auta [WIDEO]

Mistrz Formuły 1 z 2016 r. niedawno odebrał pierwszy egzemplarz chorwackiego supersamochodu przeznaczony na sprzedaż. Rimac Nevera jest najszybszym elektrykiem na świecie. Jak sobie z nim radzi kierowca F1?

Nico Rosberg jest wyjątkowy. Potrafił wygrać z Lewisem Hamiltonem, odejść z Formuły 1 od razu po zdobyciu tytułu, a teraz potrafi być najsympatyczniejszym milionerem na świecie i kręci znakomite filmy na YouTube. Jego kanał ma 1,37 mln subskrybujących, a najnowsze wideo tłumaczy dlaczego. Więcej wiadomości na temat motoryzacyjnych celebrytów przeczytasz na stronie Gazeta.pl.

Rosberg zaprzyjaźnił się nieco z Mate Rimacem, twórcą i szefem chorwackiej firmy. Został też jej pierwszym klientem, bo dokładnie w wigilię Świąt Bożego Narodzenia odebrał pierwszy egzemplarz elektrycznego hipersamochodu, który jest na sprzedaż.

Pierwsza sztuka Nevery, która w ogóle powstała, zostaje w firmie. Rimac Nevera #000 służy do testów, ale egzemplarz Nico Rosberga ma numer 001. Sympatyczny Niemiec (ale i trochę Szwed oraz Monakijczyk) pokazuje jakim potworem jest elektryczne sportowe auto.

Trudno uwierzyć, że pierwszy model firmy Rimac jest tak dopracowany. To najszybszy elektryk na świecie, najlepiej przyspieszające produkowane auto na świecie oraz niezwykle finezyjny i dopracowany hipersamochód.

Żeby zdać sobie z tego sprawę, nie trzeba nawet w nim usiąść. Wystarczy obejrzeć film Rosberga juniora. Wnętrze Nevery jest proste, ale bardzo funkcjonalne, porządnie wykonane, wygląda na ergonomicznie zaprojektowane, a mnogość możliwych ustawień po prostu oszałamia.

 

Na początku Nico Rosberg zatrzasnął w kabinie Rimaka Nevery kluczyk

Oprócz rozmaitych trybów jazdy i sposobu działania poszczególnych samochodowych układów da się precyzyjnie wyregulować moc czterech silników umieszczonych przy kołach. Zostały połączone w pary, dzięki czemu da się zmniejszyć do zera moment obrotowy na przedniej osi i jeździć Neverą jak tylnonapędowym autem.

Przejażdżka Nico Rosberga pierwszym egzemplarzem Nevery nie rozpoczęła się najlepiej. Najpierw zatrzasnął kluczyk w aucie. To nie powinno być możliwe w żadnym samochodzie, a zwłaszcza takim, który kosztuje dwa miliony euro.

Świeżo upieczony właściciel stwierdził jednak, że można to wybaczyć, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inne cechy, tego wyjątkowego modelu. Pewnie chodziło mu o moc 1914 KM, przyspieszenie do setki w 1,85 s oraz prędkość maksymalną 415 km/h. Wisienką na torcie jest obiecywany zasięg, który zgodnie z normą WLTP wynosi 550 km.

To wręcz niewiarygodne połączenie parametrów, dzięki czemu Rimac zagrał na nosie bardziej prestiżowym i doświadczonym producentom supersamochodów. Nico twierdzi, że już 10-20 proc. mocy silników robi ogromne wrażenie. Kiedy zdecydował się włączyć tryb "Drift" i użyć pełnej mocy tylnej osi... obróciło go na pierwszej agrafce w Alpach Nadmorskich otaczających Lazurowe Wybrzeże.

Rimac Nevera potrafi ukąsić nawet mistrza świata Formuły 1

Rosberg natychmiast stwierdził, że zabrakło mu talentu. To, że przyznał się do pierwszego i drugiego błędu, pokazując oba na swoim vlogu, świadczy o sporym dystansie do siebie. Mistrz Świata F1 idzie krok dalej: sam się z tego nabija, przypominając, jak w przeszłości zapewniał Mate Rimaca, że może mu zaufać za kierownicą.

Na szczęście potem było dużo lepiej, chociaż kierowca jeszcze długo miał problemy z obsługą swego nowego auta, przez co raz nawet utknął w poprzek drogi, na chwilę blokując górską serpentynę. Za to jest zachwycony jego przyspieszeniem, przyczepnością i precyzją swojego auta. Zresztą zobaczcie sami.

Jeśli Rosbergowi kiedykolwiek znudzi się jazda najszybszym elektrykiem świata, wkrótce będzie mógł się przesiadać do Mercedesa-AMG One, którego hybrydowy napęd składa się silnika spalinowego zaczerpniętego z... bolidu F1. Bo również taki model znajdzie się wkrótce w podziemnym garażu charyzmatycznego gwiazdora YouTube.

Nico Rosberg, żyje w sposób, o którym marzy większość z nas, ale jednocześnie trudno mieć mu to za złe, bo jest wyjątkowo skromnym i naturalnie zachowującym się człowiekiem. Kiedy cieszy się nową zabawką, jak dziecko, ja robię to razem z nim.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.