Opanuj foliowe torebki i cienie na drodze, by uniknąć karambolu czy wypadku. AI w autach

Od torebki foliowej fruwającej nad drogą po dziecko wbiegające na jezdnię za piłką. Oto czym zajmują się inżynierowie odpowiedzialni za wdrożenie sztucznej inteligencji w samochodach. Nowy sojusz zawarli dwa giganci, by przygotować otwartą platformę dla nowych samochodów. Oto czego możemy się spodziewać.

Sztuczna inteligencja (AI). To bez wątpienia bardzo modne hasło ostatnich miesięcy. Także w motoryzacji. Koncerny motoryzacyjne odkryły, że to nośny temat. A skoro wzbudza zainteresowanie to dobrze chwalić się prowadzonymi badaniami i wdrożeniami. Stąd różne sojusze między światem motoryzacji i gigantami technologicznymi. I oczywiście coraz częstsze komunikaty prasowe o wykorzystaniu rozwiązań AI w nowych samochodach.

Zobacz wideo Przyszłość programisty w dobie AI? "Będę rozmawiał z komputerem i to będzie moja praca"

Do czego zwykle przydaje się AI w branży? Korzystają z niej m.in. inżynierowie na etapie projektowania nowych samochodów (szczególnie badania aerodynamiczne) czy programiści podczas rozwijania usług asystentów głosowych, czy pokładowej nawigacji. AI przydaje się także na etapie wsparcia kierowcy, gdy potrzebuje pomocy. Konsultanta zastępuje chatbot jak w przypadku projektu Bosch dla jednej z amerykańskich marek premium. Szybciej zareaguje by wysłuchać człowieka i teoretycznie sprawniej zorganizuje pomoc.

Nowa forma AI w samochodzie

Co dalej? Bosch wspólnie z Microsoft deklarują, że ruszają z badaniami nad wykorzystaniem większego potencjału AI w pojazdach. Wspomniano nawet o nowym sposobie zastosowania AI w aucie. Czyli?

Jednym z rozważanych scenariuszy jest zaprzęgnięcie AI do działania razem z systemami wspomagającymi kierowcę by uniknąć wypadku i zwiększyć bezpieczeństwo jazdy. To zadaniem AI ma być np. analiza obrazu i dostosowanie reakcji pojazdu na różne obiekty na drodze. Trudno o lepszy przykład z piłką wpadającą na drogę. Sama w sobie nie jest szczególnym zagrożeniem dla samochodu i podróżujących. Ale już świadomość, że za chwilę na drodze może pojawić się dziecko wiążę się z odpowiednią reakcją kluczowych układów auta. Banalny wniosek dla kierowcy – widzisz piłkę, zwolnij, bo za chwilę wbiegnie dziecko – to dla obecnie stosowanych algorytmów zbyt poważne zadanie. Dla AI już nie, gdy nauczy się przewidywania określonych sytuacji (tzw. predykcja układów ADAS).

Cień to zło — dla autonomicznego auta

AI może znacząco wpłynąć na działanie układów techniki zautomatyzowanej jazdy. Nie jest bowiem tajemnicą, że jednym z najtrudniejszych wyzwań jest właściwa interpretacja informacji dostarczanych przez kamery, radary oraz lidary. Wiele współczesnych samochodów autonomicznych traktuje cienie na nawierzchni jako potencjalne przeszkody do ominięcia. Podobnie jest z fruwającymi torebkami foliowymi (wystarczy trochę mocniejszego wiatru, by śmieci zalegające na poboczu trafiły na jezdnię) czy podobnymi przedmiotami. Przy niewłaściwej interpretacji układ bezpieczeństwa może zainicjować dość nieoczekiwane dla kierujące hamowanie awaryjne. A to wiążę się z zagrożeniami takimi jak np. karambol.

Wspomniane prace Bosch i Microsoft mogą przynieść owoce, z których skorzysta wiele marek motoryzacyjnych. To nie powinno dziwić, skoro Bosch jest jednym z kluczowych dostawców komponentów dla wielu marek samochodowych na całym świecie. Otwartą kwestią pozostaje tylko termin wdrożenia. Przy obecnym tempie wprowadzania nowinek w samochodach to może oznaczać co najmniej kilka lat. Jest jednak na co czekać.

Czy chciałbyś jeździć autem z funkcjami sztucznej inteligencji?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.