Leasing auta dla Kowalskiego. Czym to się różni od kredytu?

Leasing konsumencki, czyli dla osoby, która nie ma firmy, jest już na polskim rynku standardem. Oferują go prawie wszyscy liczący się sprzedawcy aut. Czym to się w praktyce różni od kredytu samochodowego?

Fundamentalną różnicą pomiędzy leasingiem konsumenckim – często nazywanym w materiałach reklamowym samochodem na abonament, a kredytem bankowym jest fakt, że w wypadku tego pierwszego nie jesteśmy przez cały czas trwania umowy właścicielem pojazdu, a jedynie go użytkujemy. I ma to wiele poważnych konsekwencji.

Zobacz wideo

Leasing konsumencki, a kredyt. Pierwsza różnica to niskie raty

W wypadku leasingu konsumenckiego firma leasingowa współpracująca ze sprzedawcą samochodu kupuje samochód i następnie nam go wypożycza za odpowiednią miesięczną opłatę – czasem dodaną do pierwszej wpłaty wysokości np. 10-30 proc. wartości samochodu.

Przez okres trwania umowy to firma leasingowa jest właścicielem wypożyczanego nam samochodu. Tuż przed zakończeniem kontraktu – najczęściej po trzech latach – samochód nadal należy do leasingodawcy i nadal jest on całkiem sporo warty, powiedzmy około połowy jego początkowej wartości. Firma leasingowa może go wtedy sprzedać (nam lub komuś innemu) i odzyskać część środków wcześniej wydanych na jego zakup.

Z tego wynika fakt, że wcześniej nie musiała od nas brać wysokich rat za wypożyczenie auta. Mogły być wyraźnie niższe, niż w wypadku, gdybyśmy chcieli kupić samochód na własność, posiłkując się kredytem bankowym.

Niskie raty są więc dużą zaletą i różnicą pomiędzy typowym kredytem bankowym a przeciętną umową kredytu konsumenckiego na samochód.

W dużo mniejszym stopniu – ale ma to nadal znaczenie - wynikają one również z faktu, że firma leasingowa kupuje więcej aut u jego producenta, a więc otrzymuje większe rabaty niż przeciętny Kowalski.

Po trzech latach nowy abonament

W typowej umowie kredytowej na jej końcu płacimy ostatnią, normalną ratę, samochód stanowi naszą własność. W wypadku przeciętnej umowy leasingu konsumenckiego wygasa ona np. po trzech latach i samochód musimy zwrócić do dilera. Lub też decydujemy się na jego kupno – czasem za cenę odpowiadającą cenie rynkowej używanego auta, czasem nieco taniej, jeżeli wcześniej wpłaciliśmy dużą pierwszą wpłatę i jeszcze podwyższyliśmy ponadprzeciętnie wysokość miesięcznej raty leasingowej.

W standardowych planach abonamentowych na samochód, gdy płaciliśmy tylko comiesięczne raty z niewielką lub żadną wpłatą na początek, nie opłaca się wykupywać auta na końcu umowy leasingowej. Lepszym rozwiązaniem wydaje się wzięcie w leasing konsumencki następny samochód.

Mniej dokumentów i mniej czasu

Łatwiej jest dostać leasing konsumencki niż kredyt bankowy. Firma leasingowa nie potrzebuje tak wielu zabezpieczeń, jak bank. W końcu samochód należy do leasingodawcy.

Sam proces odbioru samochodu te trwa to często krócej niż w wypadku załatwiania kredytu samochodowego.

Co więcej, skorzystanie z leasingu konsumenckiego nie zmniejsza naszej zdolności kredytowej. Możemy więc np. aplikować o kredyt hipoteczny, nie informując banku o tym, że płacimy comiesięczne raty leasingowe.

Niewątpliwą zaletą samochodu na abonament jest też fakt, że na końcu umowy nie musimy się troszczyć o sprzedaż auta. Dzisiaj szybkie i korzystne sprzedanie używanego samochodu nie jest łatwe – na rynku oferowana jest ogromna liczba pojazdów z drugiej ręki.

Ale to nie jest rozwiązanie idealne

Mówiąc o różnicach pomiędzy leasingiem konsumenckim, a kredytem bankowym, należy wspomnieć o ograniczeniach związanych z korzystaniem z leasingowanego samochodu.

W umowach leasingowych często pojawia się limit kilometrów, którego nie możemy przekroczyć w ciągu roku - np. 10 lub 20 tys. km. Jeżeli przejedziemy więcej, wyraźnie powiększy się rata leasingowa.

Leasingowanego prywatnie samochodu nie możemy wykorzystywać intensywnie w działalności gospodarczej – np. zamieniając go w taksówkę oraz dokonywać poważnych przeróbek w rodzaju tuningu optycznego lub mechanicznego.

Trzeba też pamiętać, że jeżeli spóźnimy się z ratą lub upadnie firma leasingowa, samochód może nam być zabrany i nie odzyskamy żadnej części wpłaconych rat leasingowych. Podobnie może się zdarzyć, kiedy samochód zostanie skradziony lub zostanie zniszczony całkowicie w wypadku. Wtedy umowa leasingowa wygasa, a my zostajemy z niczym.

No i w wypadku leasingu konsumenckiego ubezpieczenie samochodu leasingowanego nie jest na nas tylko na firmę leasingową. Nie budujemy więc sobie korzystnej historii ubezpieczeniowej.